Kotka Pchełka i mapa z rogalikiem

Kolejny odcinek serii o kotce Pchełce z biblioteki przy placu Morelowym. Gdy Olek obawia się pokazać klasie drogę na spotkanie w bibliotece, Pchełka pomaga mu stworzyć prostą, własną mapę. To ciepła bajka dla dzieci o oswajaniu niepewności, ćwiczeniu odwagi małymi krokami i odkrywaniu, że pomoce naukowe są po to, by z nich korzystać.


W bibliotece przy placu Morelowym kotka Pchełka znała wiele dźwięków. Wiedziała, jak mruczy gruby atlas, kiedy ktoś otwiera go zbyt szybko. Wiedziała, jak wzdycha kartonowe pudełko na zwroty. Umiała też rozpoznać, czy szelest pochodzi od gazety, czy od mysiego ogonka pana bibliotekarza, który zawsze nosił w kieszeni miotełkę do kurzu.

Tego dnia między półkami szeleściło jednak inaczej.

Szuu. Szuu-szuu.

Pchełka uniosła białą plamkę nad noskiem i ruszyła tropem dźwięku. Przy regale z książkami o podróżach siedział Olek. Chłopiec trzymał w dłoniach wielką, rozkładaną mapę miasta. Mapa była tak duża, że zasłaniała mu kolana, a może nawet część odwagi.

– Szukasz czegoś? – zapytała kotka łagodnie.

Olek skinął głową.

– Mam przyjść z klasą do biblioteki na spotkanie o starych budynkach. Pani poprosiła, żebym pokazał wszystkim drogę od szkoły do placu Morelowego. Ale na tej mapie jest tyle ulic, że wszystkie wyglądają jak nitki w swetrze.

Pchełka wskoczyła na niski stołeczek.

– Nitki można rozplątywać po jednej – powiedziała.

Najpierw znaleźli szkołę, oznaczoną maleńkim rysunkiem dzwonka. Potem odszukali piekarnię z żółtym markizem, fontannę z kamienną rybką i plac Morelowy, na którym drzewa miały liście okrągłe jak małe zielone talerzyki.

– Już wiem! – ucieszył się Olek. – Pójdziemy obok piekarni, potem skręcimy przy fontannie.

Kiedy jednak próbował to zapisać na kartce, jego ołówek zatrzymał się w połowie zdania.

– A jeśli pomylę się, gdy wszyscy będą patrzeć?

Pchełka usiadła obok niego. Jej ogon owinął się spokojnie wokół łapek.

– Wtedy spojrzysz na mapę jeszcze raz – odparła. – Mapy są po to, żeby pomagać, a nie żeby sprawdzać, kto wszystko pamięta.

To brzmiało rozsądnie, lecz Olek nadal marszczył brwi. Kotka ruszyła więc dalej między regałami i przyniosła zieloną zakładkę oraz kawałek papieru.

– Zrobimy własną mapę – oznajmiła.

Na papierze Olek narysował szkołę jako czerwony prostokąt. Piekarnię oznaczył rogalikiem, choć Pchełka uznała, że wygląda bardziej jak ślimak w kapeluszu. Fontannę narysował błękitną kredką, a bibliotekę – z dużymi drzwiami i maleńkim kotem w oknie.

– To ja? – zapytała Pchełka.

– To ty – przyznał Olek. – Będziesz znakiem, że dobrze trafiliśmy.

Gdy mapa była gotowa, chłopiec zawahał się jeszcze raz.

– Ale jak mam ją pokazać klasie?

Pchełka delikatnie położyła łapkę na rogu kartki.

– Najpierw pokaż ją jednej osobie.

Olek wybrał panią bibliotekarkę. Potem pokazał mapę panu Leonowi, który przyszedł oddać książkę o ogrodach. Pan Leon długo oglądał rogalik-piekarnię.

– Doskonały ślimak – powiedział z powagą.

Olek parsknął śmiechem.

– To rogalik!

– Ach, tym lepiej. W takim razie od razu wiem, gdzie skręcić.

Następnego dnia Olek przyszedł z klasą. Trzymał własną mapę ostrożnie, ale już nie tak kurczowo. Gdy dzieci zatrzymały się przy fontannie, spojrzał na rysunek, potem na plac i powiedział wyraźnie:

– Teraz prosto, tam, gdzie są morelowe drzewa.

Pchełka obserwowała go zza bibliotecznego okna. Liście na placu poruszały się lekko, jakby też znały drogę.

A na półce z podróżami wielka mapa miasta przestała szeleścić samotnie. Miała już swoją małą, odważną siostrę z rogalikiem, rybką i kotem w oknie.


Morał

Odwaga nie zawsze oznacza, że wszystko pamiętamy. Czasem wystarczy przygotować sobie małą pomoc i zrobić pierwszy krok.

Be the first to write a review

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *