Na ilustracji przedstawionej w bajce na dobranoc widzimy sympatyczną wydrę z kwiatkiem we włosach, która trzyma tablicę, a obok niej siedzi urocza foka, morski ptak oraz krab na nabrzeżu portowym z latarnią morską w tle. Ta malownicza scena zachęca dzieci w wieku 3-10 lat do wyruszenia w wyobraźni w przygody pełne morskich opowieści. Idealna na dobranoc, bajka ta łączy piękne obrazy z magicznym światem wybrzeża, zapewniając spokojny sen najmłodszym.

Wydra Pola i tabliczka, która czytała na opak

Kolejny odcinek serii o wydrze Poli z portu Nad Srebrną Falą. Pola przez przypadek zapisuje ważne ogłoszenie odwrotnie i obawia się, że wszystkich zawiodła. Dzięki życzliwym przyjaciołom odkrywa, że pomyłkę można spokojnie naprawić, zwłaszcza gdy ma się odwagę poprosić o wsparcie.


W porcie Nad Srebrną Falą, tuż obok kawiarni „Pod Muszlą”, wydra Pola miała małe stanowisko z przesyłkami. Były tam koperty, paczuszki, ruloniki planów i jedna drewniana tabliczka, na której Pola zapisywała, co dzieje się w porcie.

Tego dnia miała na niej napisać: „Próba chóru przy starej latarni”.

Chór był ważną sprawą. Mewy ćwiczyły wysokie „piii”, foki niskie „bum-bum”, a krab Felek stukał szczypcami o mały bębenek. Wszyscy mieli spotkać się po południu przy starej latarni i przygotować piosenkę na otwarcie nowej budki z lemoniadą.

Pola starannie maczała pędzelek w granatowej farbie.

– P… r… ó… – mruczała pod nosem.

Właśnie wtedy obok przejechał wózek pana Homara, pełen dzwoniących słoików. Pola odskoczyła, żeby go przepuścić, i na chwilę zgubiła miejsce, w którym skończyła pisać.

Chcąc szybko zmieścić całe ogłoszenie na tabliczce, zaczęła dopisywać litery od prawego brzegu. Z roztargnienia stawiała je w lustrzanym odbiciu, przesuwając pędzelek w lewo zamiast w prawo.

Pola nie zauważyła tego ani trochę.

Dopisała resztę ogłoszenia, otrzepała łapki i z dumą postawiła tabliczkę przy ścieżce.

Pierwszy przeczytał ją krab Felek. Zmrużył oczy.

– „Iruhc… abórp…?” – przeczytał powoli. – Czy to jakaś nowa morska potrawa?

– Może nazwa tańca? – zastanowiła się mewa Klara.

Za chwilę przy tabliczce zebrał się mały tłumek. Każdy patrzył, przekrzywiał głowę i próbował odczytać litery.

Pola poczuła, jak jej uszy robią się ciepłe.

– Och – szepnęła. – Napisałam wszystko na opak.

Chciała od razu zdjąć tabliczkę i schować ją za paczkami. Wyobraziła sobie, że wszyscy pomyślą, iż jest najgorszą portową zapisowaczką ogłoszeń na całym wybrzeżu.

Wtedy mała foka Mela podpłynęła bliżej.

– Ja też czasem zakładam płetwy nie na tę stronę – powiedziała spokojnie. – Najpierw się dziwię, a potem poprawiam.

Pola spojrzała na Melę.

– Ale tutaj jest tyle liter.

– To dobrze – odparł Felek. – Będziemy mieli dużo do poprawiania. Lubię zadania, które można dzielić na kawałki.

– Ja przytrzymam tabliczkę – zaproponowała Klara.

– A ja przyniosę wodę do umycia pędzelka – dodała Mela.

Pola jeszcze przez chwilę stała bez ruchu. Potem nabrała powietrza i uśmiechnęła się odrobinę.

– Dobrze. Tylko… czy ktoś może przeczytać mi pierwsze słowo, kiedy je napiszę?

– Oczywiście! – zawołali wszyscy.

Klara trzymała tabliczkę prosto. Felek, który świetnie liczył, pilnował, ile słów już gotowych. Mela podawała Poli czysty pędzelek. A Pola pisała powoli, wyraźnie i co kilka liter odsuwała się o krok.

– „Próba” – przeczytała Klara.

– Zgadza się! – powiedziała Pola.

– „Chóru” – dodał Felek.

– Też się zgadza!

Kiedy ogłoszenie było gotowe, wyglądało tak ładnie, że nawet pan Homar zatrzymał swój wózek.

– Bardzo porządne litery – pochwalił. – Stoją prosto jak butelki na mojej półce.

Na samym dole Pola domalowała malutką muszelkę. Obok Felek postawił drobną kropkę.

– Co to? – zapytała Pola.

– Znak, że to ogłoszenie sprawdzone przez portową drużynę – oznajmił z powagą.

Po południu przy starej latarni zebrał się cały chór. Mewy śpiewały wysoko, foki nisko, a Felek wybijał rytm tak starannie, że nawet fale chlupały w odpowiednich miejscach.

Pola słuchała ich z brzegu i czuła przyjemne ciepło w środku.

Jej tabliczka nie była już powodem do chowania się za paczkami. Była dowodem na to, że czasem wystarczy powiedzieć: „Nie jestem pewna”, żeby obok pojawiły się pomocne łapki, płetwy i szczypce.


Morał

Pomyłka nie musi kończyć zadania. Wspólna pomoc i spokojne poprawianie potrafią zmienić kłopot w coś dobrego.

Be the first to write a review

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *