Na ilustracji znajduje się przyjazny duet animowanych zwierząt: wydra z torbą na ramię i żółw, stojący na drewnianym pomoście z malowniczą latarnią morską w tle. Niebieskie fale delikatnie uderzają w nabrzeże, a na horyzoncie widać żaglowce, co dodaje scenerii bajkowego uroku idealnego na dobranoc. Ta urocza scena jest doskonałym wprowadzeniem do bajki na dobranoc dla dzieci w wieku 3-10 lat, wspomagając zasypianie i pobudzając wyobraźnię.

Wydra Pola i wstążka dla statku „Jaskółka”

Kolejny odcinek serii o wydrze Poli z portu Nad Srebrną Falą. Pola ma dostarczyć lekką wstążkę na statek „Jaskółka”, lecz wiatr utrudnia jej przejście przez pomost. Z pomocą żółwia Teodora znajduje prosty sposób, by ochronić przesyłkę. Opowieść o nazywaniu swoich obaw, uważnym planowaniu i odwadze proszenia o wsparcie.


W porcie Nad Srebrną Falą wydra Pola miała granatową torbę, w której wszystko leżało na swoim miejscu. Listy były przy listach, paczuszki przy paczuszkach, a drobne wiadomości przy drobnych wiadomościach.

Tego dnia pani Marta z przystani podała Poli długą wstążkę w biało-niebieskie paski.

– To dla statku „Jaskółka” – wyjaśniła. – Dzieci z portowej pracowni zrobiły ją na Święto Małych Podróży. Kapitan ma przywiązać ją do masztu, zanim statek wypłynie na swój krótki rejs po zatoce.

Pola zwinęła wstążkę ostrożnie, tak jak zwija się coś, co nie lubi pośpiechu.

– Dostarczę ją najładniejszą drogą – obiecała.

Najładniejsza droga prowadziła między skrzyniami z muszlami, obok piekarni pana Kraba i przez drewniany pomost. Na pomoście wiatr miał jednak bardzo pracowity humor. Podskakiwał po deskach, zaglądał pod czapki i próbował poruszać wszystkim, co nie było przywiązane.

Pola przycisnęła torbę łapką.

– Czuję takie małe ściskanie w brzuchu – powiedziała do siebie. – To chyba troska o wstążkę.

Zatrzymała się przy czerwonym słupku, który stał na końcu pomostu. Pola miała swój mały rytuał odwagi: kiedy coś było ważne, robiła trzy spokojne rzeczy. Najpierw patrzyła uważnie. Potem nazywała to, co czuje. A na końcu wybierała jeden mały krok.

Rozejrzała się więc. Wiatr mocno dmuchał od strony zatoki. Wstążka była lekka jak piórko mewy. Mały krok brzmiał: „Nie będę szła sama przez cały pomost”.

Właśnie wtedy spod łodzi wychylił się żółw Teodor, który czyścił szczotką drewnianą skrzynkę na liny.

– Dzień dobry, Polu. Dokąd tak uważnie patrzysz?

– Niosę wstążkę dla „Jaskółki”. Boję się, że wiatr ją rozplącze, zanim dojdę do statku.

Żółw Teodor skinął głową.

– To rozsądna troska. Wiesz co? Mam pustą rurkę po mapie. Wstążka będzie w niej bezpieczna.

Pola rozjaśniła się od uszu aż po koniuszek ogona.

– Czy mogę z niej skorzystać?

– Oczywiście.

Wspólnie wsunęli zwiniętą wstążkę do rurki. Potem Teodor znalazł cienki sznureczek i przewiązał nim pokrywkę.

– Teraz potrzebny jest tylko spokojny marsz – powiedział.

– I może trochę wolniejszy niż zwykle – dodała Pola.

Szli razem po pomoście. Wiatr nadal pląsał, lecz rurka nie poruszyła się ani troszeczkę. Przy statku „Jaskółka” czekała kapitan Felek, stara foka o wąsach zawiniętych jak przecinki.

– A więc to wy jesteście strażnikami wstążki! – zawołała.

Gdy wstążka została przywiązana do masztu, popłynęła lekko nad pokładem. Białe i niebieskie paski zatańczyły na wietrze, lecz już nie chaotycznie. Wyglądały, jakby machały wszystkim małym podróżnikom na powitanie.

Pola usiadła obok Teodora na skrzyni z linami.

– Myślałam, że odwaga oznacza iść mimo obawy – powiedziała cicho.

– Czasem tak – odparł żółw. – A czasem oznacza też zatrzymać się i poprosić o pomoc.

Pola dotknęła łapką swojej granatowej torby.

– To był dobry mały krok.

I przez chwilę patrzyli na „Jaskółkę”, która kołysała się przy kei spokojnie, pewnie i bardzo elegancko.


Morał

Nie trzeba radzić sobie ze wszystkim samotnie. Zatrzymanie się, nazwanie swojej obawy i poproszenie o pomoc mogą być mądrym, odważnym krokiem.

Be the first to write a review

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *