Na obrazku przedstawiona jest urocza sceneria podwodnego świata, idealna dla bajek na dobranoc dla dzieci w wieku 3-10 lat. Widzimy sympatyczną ośmiornicę, rybkę i kraba grających w grę z muszelek na dnie oceanu, otoczonych kolorowymi roślinami morskimi. To ilustracja pełna przyjaznych postaci i magicznej atmosfery, doskonała do stymulowania wyobraźni przed snem.

Ośmiornica Nel i mapa z muszelek

Spokojna bajka dla dzieci o małej ośmiornicy Neli, która tworzy mapę z muszelek, by pomóc rybce Idze odnaleźć ważne miejsce w zatoce. Gdy mapa nie pasuje do wszystkich szczegółów, bohaterki uczą się obserwacji, cierpliwości i tego, że pomyłkę można spokojnie poprawić. To obrazowa opowieść o współpracy i odkrywaniu świata krok po kroku.


W zatoce o wodzie tak przejrzystej, że piasek wyglądał w niej jak rozsypany cukier, mieszkała mała ośmiornica Nel. Miała osiem zwinnych ramion, nakrapiany płaszczyk i jedno szczególne zamiłowanie: układała muszelki w obrazki.

Z okrągłych robiła słońca, z podłużnych łódki, a z maleńkich spiralek — ścieżki, po których, jak uważała, mogłyby spacerować krewetki.

Pewnego dnia do zatoki przypłynęła rybka Iga, srebrna i szybka jak błysk na łyżce.

— Nel, czy pomożesz mi znaleźć Łąkę Wodorostów? — zapytała. — Mam tam zostawić wiadomość dla babci. Wiem tylko, że rośnie obok kamienia podobnego do czajnika.

Nel aż rozjaśniła się z przejęcia, przybierając kolor morelowej muszelki.

— Zrobimy mapę! — powiedziała. — Mapy są jak opowieści, tylko zamiast słów mają zakręty.

Na płaskim kawałku dna Nel ułożyła dużą muszlę dla zatoki, trzy drobne kamyczki dla rafy i długie, zielonkawe listki dla wodorostów. Iga patrzyła z podziwem.

— A gdzie czajnik? — zapytała.

Nel zamyśliła się. Znalazła muszlę z wyszczerbionym brzegiem i położyła ją obok wodorostów.

— Trochę przypomina czajnik — oznajmiła niepewnie.

Ruszyły za mapą. Minęły dwa kamienie, ławicę sardynelek i starego kraba Teodora, który zamiatał piasek wachlarzem z liścia.

— Czy widział pan kamień podobny do czajnika? — spytała Iga.

Krab poprawił okulary z pęcherzyków powietrza.

— Widziałem kamień podobny do kapelusza, drugi podobny do ziemniaka i jeden, który przypomina moją ciotkę — odparł. — Ale czajnika nie pamiętam.

Nel zrobiła się bladofioletowa. Jej mapa prowadziła dalej, lecz za rafą ścieżka z muszelek przestała pasować do prawdziwego dna. Wodorosty rosły tu w trzech różnych miejscach.

— Chyba źle to narysowałam — wyszeptała.

Iga zwolniła. Była zwykle tak prędka, że nawet jej własny ogonek ledwie za nią nadążał. Tym razem jednak podpłynęła bliżej Nel.

— Nie musisz umieć wszystkiego od razu — powiedziała łagodnie. — Twoja mapa pomogła nam dotrzeć aż tutaj. Teraz możemy popatrzeć jeszcze uważniej.

Nel poruszyła jednym ramieniem, potem drugim. Słowa Igi opadły jej w sercu miękko, jak płatek wodorostu na piasek.

Zaczęły obserwować. Iga wypatrzyła cienki strumień bąbelków płynących między skałami. Nel zauważyła, że przy jednym skupisku wodorostów mieszkają drobne koniki morskie. A koniki morskie, jak wszyscy w zatoce wiedzieli, lubiły spokojne miejsca osłonięte od prądu.

— Łąka powinna być tam, gdzie bąbelki omijają skałę — powiedziała Nel. — Wtedy prąd nie plącze liści.

Popłynęły ostrożnie w tamtą stronę.

Za wielkim koralowym łukiem rozciągała się Łąka Wodorostów. Falowała zielono i złociście, jakby pod wodą ktoś rozwiesił tysiąc jedwabnych wstążek. Pośrodku stał kamień rzeczywiście podobny do czajnika, z zaokrąglonym „brzuszkiem” i kamiennym „uszkiem”.

Iga zatańczyła w wodzie z radości.

— Znalazłyśmy!

Przyczepiła wiadomość do gładkiego listka, a Nel przez chwilę tylko patrzyła na swoją przyjaciółkę. Było jej ciepło i lekko, choć wokół nich płynęła chłodna woda.

— Wiesz co? — powiedziała Iga. — Twoja mapa nie była zła. Była pierwszą wersją.

Nel uśmiechnęła się.

Po powrocie ułożyła nową mapę z muszelek. Tym razem dodała nie tylko wodorosty i kamień-czajnik, lecz także bąbelki, koniki morskie i małą srebrną łuskę na znak Igi.

A w rogu ułożyła spiralną muszelkę.

— Co ona oznacza? — zapytał krab Teodor, który przyszedł obejrzeć dzieło.

— Miejsce na coś, czego jeszcze nie zauważyliśmy — odparła Nel.

I od tej pory każda jej mapa miała taki znak. Bo Nel odkryła, że najpiękniejsze ścieżki powstają wtedy, gdy zostawi się na nich odrobinę miejsca na wspólne odkrywanie.


Morał

Nie wszystko musi udać się idealnie za pierwszym razem. Gdy patrzymy uważnie i działamy razem, łatwiej odnaleźć właściwą drogę.

Be the first to write a review

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *