W magicznej bibliotece, starszy mężczyzna z radością pomaga dziewczynce znaleźć idealną bajkę na dobranoc, podczas gdy kot z zaciekawieniem obserwuje książki na półkach. Ciepłe światło wpadające przez duże okno tworzy przytulną atmosferę, idealną do wspólnego czytania bajek do snu dla dzieci w wieku 3-10 lat. Ten uroczy obrazek zachęca rodziców do odkrywania bajkowych opowieści z maluchami przed snem.

Kotka Pchełka i atlas z kieszonką na pytania

Kolejny odcinek serii o kotce Pchełce z biblioteki przy placu Morelowym. Gdy Lena wstydzi się zadać szkolne pytanie o jaskółki, Pchełka pomaga jej odnaleźć zagubione karteczki z pytaniami i odkryć, że ciekawość nie musi być od razu pewna siebie. To spokojna bajka dla dzieci o odwadze do pytania, współpracy i radości z poznawania świata.


W bibliotece przy placu Morelowym kotka Pchełka miała zwyczaj obchodzić regały powoli, z ogonem uniesionym jak znak zapytania. Wiedziała, gdzie stoją książki o dalekich krajach, gdzie chowają się opowieści o smokach, a gdzie atlas, który był tak duży, że trzeba było go otwierać na niskim stoliku.

Pewnego dnia do biblioteki przyszła dziewczynka Lena. Miała zielony plecak, dwie piegi na nosie i minę, jakby niosła w głowie bardzo ciężką walizkę.

– Szukasz czegoś? – zapytała Pchełka, siadając obok jej buta.

Lena podrapała się po policzku.

– Pani w szkole powiedziała, że możemy przynieść jedno ciekawe pytanie o świecie. Ale ja nie wiem, czy moje pytanie jest dość mądre.

– A jakie jest? – mruknęła kotka.

– Dokąd odlatują jaskółki, kiedy robi się chłodniej? I skąd wiedzą, którą drogą lecieć?

Pchełka zamrugała złotymi oczami.

– To pytanie ma dwa skrzydła. Takie pytania zwykle lecą daleko.

Zaprowadziła Lenę do atlasu. Książka miała granatową okładkę i małą kieszonkę przy końcu, lecz kieszonka była pusta. Pchełka zajrzała do niej, potem jeszcze raz, dla pewności.

– Hm – powiedziała. – Dawniej mieszkały tu karteczki z pytaniami czytelników. Pan bibliotekarz wkładał je do tej kieszonki, żeby każdy mógł dopisać odpowiedź, kiedy ją znajdzie.

– A teraz ich nie ma? – spytała Lena.

– Najwidoczniej rozleciały się po świecie. Karteczki są do tego skłonne.

Zaczęły szukać. Jedna leżała między stronami książki o obłokach. Druga tkwiła pod fotelem pana Antoniego, który czytał gazetę i nawet nie zauważył, że siedzi na pytaniu: „Czy ryby czują łaskotanie?”. Trzecią znalazły w doniczce z paprocią. Była trochę pofalowana, ale wciąż bardzo ciekawa: „Dlaczego kasztany mają błyszczące czapeczki?”.

Lena śmiała się coraz śmielej. Na końcu Pchełka wspięła się na drabinkę przy najwyższym regale. Tam, za książką o ptakach, zobaczyła ostatnią karteczkę. Była przyciśnięta zakładką i ledwie wystawała różowym rożkiem.

Kotka wyciągnęła łapę.

– Troszeczkę bliżej, proszę – mruknęła do karteczki.

Lecz karteczka nie słuchała. Pchełka przesunęła się o pół kroku, a drabinka cicho skrzypnęła.

Lena przestała się uśmiechać.

– Może nie trzeba jej wyjmować – powiedziała cicho.

Pchełka też poczuła, że wąsy robią jej się niespokojne. Nie lubiła, gdy coś było wysoko, chwiejnie i niezupełnie po kociemu. Zeszła na dół, usiadła na stopniu drabinki i przez chwilę patrzyła na różowy rożek.

– Wiesz – odezwała się wreszcie – odwaga nie zawsze polega na tym, żeby od razu sięgać najwyżej. Czasem polega na znalezieniu porządnego stołeczka.

Pan Antoni odłożył gazetę.

– Mam stołeczek – powiedział. – Solidny. Niegdyś stał przy ladzie z lemoniadą, zanim zacząłem pracować w bibliotece.

Przyniósł go i sam stabilnie przytrzymał drabinkę. Lena stanęła obok, gotowa podać Pchełce karteczkę, gdy już ją wyjmie. Kotka, już bez pośpiechu, weszła na wygodny stołeczek i sięgnęła po różowy rożek. Widniało na nim zdanie napisane dużymi, okrągłymi literami:

„Czy wolno pytać, jeśli jeszcze nic się nie wie?”

Lena długo na nie patrzyła.

– To jest chyba najważniejsze pytanie ze wszystkich – szepnęła.

Pchełka skinęła głową, jakby właśnie tego się spodziewała.

Włożyły wszystkie karteczki do kieszonki atlasu. Potem Lena napisała własne pytanie o jaskółki. Pchełka dodała obok małą notatkę, bo pisała zgrabnie, choć tylko wtedy, gdy atrament nie pachniał zbyt ostro:

„Najlepsze pytania zaczynają drogę od zwykłej ciekawości.”

Gdy Lena wychodziła z biblioteki, jej zielony plecak nie wyglądał już na ciężki. A atlas na niskim stoliku miał pełną kieszonkę pytań i sprawiał wrażenie książki, która bardzo chętnie posłucha kolejnych.


Morał

Nie trzeba znać wszystkich odpowiedzi, żeby zadać dobre pytanie. Ciekawość rośnie najładniej tam, gdzie ktoś słucha jej życzliwie.

Be the first to write a review

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *