Na ilustracji widzimy urokliwą scenę z wydry trzymającej niebieską skrzynkę, stojącą na przystani w towarzystwie wesołego kraba bawiącego się guzikami. W tle majaczą żaglówki i latarnia morska, tworząc spokojny, nadmorski krajobraz idealny dla bajek na dobranoc. Ta kolorowa i ciepła ilustracja zachęca rodziców do czytania swoim dzieciom bajek do snu, wspierając ich wyciszenie przed snem.

Wydra Pola i pudełko z cichym dzwonkiem

Kolejny odcinek serii o wydrze Poli z portu Nad Srebrną Falą. Pola dostaje do doręczenia niezwykle cichy dzwonek i martwi się, że paczka jest zepsuta. Dzięki rozmowom z przyjaciółmi odkrywa, że nie wszystko musi być głośne, by było ważne i pomocne.


W porcie Nad Srebrną Falą wszystko miało swoje odgłosy. Liny stukały o maszty, mewy prowadziły długie rozmowy o okruszkach, a w kawiarni „Pod Muszlą” łyżeczki dzwoniły o filiżanki jak malutkie dzwonki.

Wydra Pola lubiła te dźwięki. Pomagały jej odnajdywać drogę, nawet kiedy niosła pod pachą cały stos paczek.

Tego dnia pani Rita z kawiarni podała jej niewielkie pudełko owinięte w papier w błękitne fale.

– To dla pana Wiktora, który naprawia instrumenty – wyjaśniła. – W środku jest cichy dzwonek do roweru. Tylko bardzo delikatny.

– Delikatne rzeczy są moją specjalnością – powiedziała Pola.

Pudełko było jednak tak lekkie, że Pola co kilka kroków sprawdzała, czy nadal je ma. Raz sprawdziła je łapką, drugi raz ogonem, a trzeci raz przez przypadek przycisnęła je do ucha.

– Nic nie słychać – szepnęła z niepokojem.

Przy starym magazynie spotkała kraba Felka, który układał na schodkach równe rządki guzików.

– Czemu robisz minę jak niedopieczona bułeczka? – zapytał.

– Bo wiozę dzwonek, który nie dzwoni. Może jest zepsuty?

Felek obejrzał pudełko z bliska.

– Może po prostu jest… cichy.

– Ale dzwonek powinien dzwonić.

– A krab powinien chodzić prosto, a jednak jakoś sobie radzę – odparł Felek i zrobił dwa kroki bokiem, bardzo zadowolony z żartu.

Pola uśmiechnęła się, lecz zaraz znowu spojrzała na paczuszkę. Im dłużej niosła ją przez port, tym bardziej wydawało jej się, że powinna coś zrobić. Potrząsnąć? Otworzyć? Zanieść z powrotem do pani Rity?

W końcu usiadła na niskim murku przy wodzie. Obok niej przysiadła mała mewa Mela. Miała piórko nad dziobem sterczące zupełnie jak wykrzyknik.

– Czekasz na coś? – spytała.

– Na dźwięk, którego nie ma.

Mela przechyliła głowę.

– Mój tata mówi, że niektóre rzeczy działają najlepiej, kiedy nie hałasują. Na przykład miękkie skrzydła. I dobre pomysły.

Pola popatrzyła na spokojną wodę między łódkami. Rzeczywiście, fale nie krzyczały, a przecież umiały dopłynąć aż do kamiennego brzegu.

– Chyba za bardzo chciałam sprawdzić, czy wszystko jest w porządku – powiedziała.

– Możesz spytać pana Wiktora – zaproponowała Mela. – On przecież zna się na dzwonkach.

Warsztat pana Wiktora mieścił się w zielonej budce obok latarni. W środku wisiały stare trąbki, małe bębenki, fujarki i rowerowe dzwonki w kropki, paski, a nawet jeden w kształcie truskawki.

Pan Wiktor, siwy bóbr w okrągłych okularach, ostrożnie rozwinął papier. W pudełku leżał maleńki srebrny dzwonek.

– Ach! Właśnie na niego czekałem – ucieszył się. – To dzwonek dla pani Marty. Nie lubi głośnych dźwięków, ale chce bezpiecznie przejeżdżać rowerem przez portową ścieżkę.

Przymocował dzwonek do małego, żółtego roweru stojącego przy ścianie. Potem nacisnął go leciutko.

Rozległo się: „plim”.

Tak cicho, że Pola niemal przegapiła ten dźwięk. A jednak był wyraźny, jasny i miły jak kropla wody wpadająca do kubka.

– Słyszysz? – spytał pan Wiktor.

Pola przytaknęła.

– Słyszę. Trzeba było nie potrząsać pudełkiem, tylko poczekać, aż ktoś pokaże mi, do czego ten dzwonek jest potrzebny.

– To bardzo mądra myśl – powiedział bóbr.

Gdy Pola wracała przez port, usłyszała znajome stukanie lin, rozmowy mew i łyżeczki w kawiarni. Między nimi znalazła się też nowa nuta: ciche „plim” żółtego roweru pani Marty.

Pola pomachała jej łapką. Pani Marta pomachała w odpowiedzi.

A Felek, który właśnie mijał je bokiem, zawołał:

– Widzisz? Nawet najcichszy dzwonek umie powiedzieć: „Uwaga, jadę!”

– I „Dziękuję” – dodała Pola.

– To już dwa zdania – mruknął Felek. – Jak na dzwonek, całkiem rozmowny.


Morał

Czasem warto nie spieszyć się z oceną i zapytać, zanim zaczniemy się martwić. Ciche rzeczy także mogą mieć wielkie znaczenie.

Be the first to write a review

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *