Na ilustracji przedstawione są urocze postacie – lama i osiołek – w przytulnym pokoju, pełnym książek i zabawek, idealnym do wieczornego czytania bajek na dobranoc. W tle widać bawiące się dzieci, które wspólnie budują fort z poduszek, co dodaje scenie jeszcze więcej ciepła i przyjaźni. To doskonała inspiracja dla rodziców szukających opowieści i bajek do snu dla dzieci w wieku 3-10 lat, które wzbogacą ich wieczorne rytuały czytania.

Alpaka Fruzia i kocyk do kącika czytelniczego

Ciepła bajka dla dzieci o alpace Fruzi, która chce pomóc stworzyć miękki kocyk do wiejskiej świetlicy, lecz martwi się, że po strzyżeniu nie będzie wyglądała idealnie. Dzięki życzliwości osiołka, pani Heleny i dzieci odkrywa, że odwaga nie polega na braku obaw, ale na zrobieniu dobrego kroku mimo nich.


W małej górskiej wiosce, gdzie płoty były zrobione z jasnego drewna, a na parapetach suszyła się mięta, mieszkała alpaka Fruzia. Miała miękką, kremową wełnę, czuprynkę opadającą na jedno oko i wielką słabość do porządkowania rzeczy.

Porządkowała marchewki od najkrótszej do najdłuższej, kamyki od najbardziej okrągłych do najbardziej błyszczących, a nawet siano układała w małe, schludne kopczyki.

– Fruziu, czy ty kiedyś odpoczywasz? – pytał osiołek Maks, który mieszkał za płotem.

– Odpoczywam, kiedy wszystko jest na swoim miejscu – odpowiadała Fruzia i poprawiała źdźbło siana, które odważyło się leżeć krzywo.

Pewnego dnia pani Helena, która prowadziła wiejską świetlicę, przyszła do zagrody z wiklinowym koszem.

– Fruziu, potrzebuję twojej pomocy – powiedziała. – W sobotę dzieci będą robiły w świetlicy kącik czytelniczy. Przy oknie stoi stary fotel, ale jest trochę chłodny. Czy mogłabyś oddać odrobinę swojej wełny na mały kocyk?

Fruzia bardzo chciała pomóc. Wyobraziła sobie dzieci siedzące w fotelu z książkami o smokach, rakietach i kotach, które umiały piec ciasto. Zaraz jednak spojrzała na swoją puszystą szyję i poczuła lekkie ukłucie niepokoju.

– A jeśli po strzyżeniu będę wyglądała… nierówno? – zapytała cicho.

Maks przeżuł listek babki i zamyślił się tak poważnie, że aż jedno ucho opadło mu na bok.

– Ja czasem wyglądam nierówno bez żadnego powodu – oznajmił. – I jakoś świat się od tego nie przewrócił.

Fruzia parsknęła śmiechem, ale obawa została z nią jak mały kamyczek w kopytku.

W sobotę przed świetlicą stanęło krzesełko, nożyce i kosz na jasną wełnę. Pani Helena głaskała Fruzię po szyi.

– Zrobimy tylko tyle, ile zechcesz – powiedziała łagodnie.

Fruzia kiwnęła głową, lecz gdy usłyszała pierwsze ciche: ciach, cofnęła się o krok.

– Nie umiem – szepnęła. – Chciałabym, ale nie umiem.

Wtedy od strony placu nadbiegły dzieci. Każde niosło coś do nowego kącika: poduszkę, książkę, papierową zakładkę, a nawet małą lampkę z zielonym abażurem.

– Fruziu! – zawołała dziewczynka w żółtym swetrze. – Czy to z twojej wełny będzie kocyk?

Alpaka spojrzała przez okno świetlicy. Stary fotel stał samotnie przy regale. Na jego poręczy leżała książka, otwarta dokładnie na stronie z obrazkiem górskiego szlaku.

Fruzia nabrała powietrza.

– Możemy spróbować jeszcze raz – powiedziała.

Tym razem Maks stanął obok niej. Nie mówił wiele, tylko dotykał jej boku swoim ciepłym nosem. Pani Helena strzygła powoli i uważnie, a dzieci wrzucały miękkie kłaczki do kosza.

– Ten jest jak chmurka! – zachwycił się chłopiec w czapce z pomponem.

– A ten jak waniliowe lody! – dodała dziewczynka.

Gdy skończyli, Fruzia była trochę mniej puszysta niż zwykle. Czuprynka sterczała jej zabawnie, a na jednym boku wełna układała się w małą falę.

Spojrzała na siebie w szybie świetlicy.

– Rzeczywiście jestem nierówna – powiedziała.

– Nie – odparł Maks. – Jesteś dokładnie taka jak alpaka, która zrobiła ważną rzecz, choć się bała.

Kilka dni później Fruzia przyszła do świetlicy. Na starym fotelu leżał gotowy kocyk: kremowy, miękki i ozdobiony trzema zielonymi guzikami. Dzieci wybrały je specjalnie, bo wiedziały, że Fruzia lubi zielone listki mięty.

Na kocyku była też mała metka. Napisano na niej: „Dla każdego, kto chce poczytać w cieple”.

Fruzia dotknęła jej nosem i poczuła, że kamyczek niepokoju zniknął. A potem usiadła obok Maksa przy oknie.

– Wiesz co? – powiedziała. – Nie wszystko musi być idealnie równe.

– To dobrze – odparł osiołek. – Bo moje uszy nigdy nie słuchają tej samej strony naraz.

I oboje śmiali się tak długo, aż pani Helena poprosiła ich, żeby śmiali się troszkę ciszej. W końcu w fotelu ktoś właśnie zaczynał bardzo ciekawą książkę.


Morał

Nie trzeba być idealnym, żeby podarować komuś coś ważnego. Odwaga często zaczyna się od małego „spróbuję”.

Be the first to write a review

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *