Ciepła bajka dla dzieci o niezwykłej wspólnej podróży Simby, Alicji i Jednorożla, którzy trafiają do parku, gdzie dzieci nie potrafią wybrać drogi do ogrodu społecznego. Bohaterowie pomagają im słuchać siebie nawzajem, sprawdzać pomysły i zauważyć cichy, ale bardzo ważny głos Olka. To spokojna opowieść o współpracy, odwadze i szacunku dla różnych zdań.
Na skraju szerokiej sawanny Simba zauważył coś niezwykłego: między wysokimi trawami stały małe, kolorowe drzwi. Za jednymi szumiało morze, za drugimi rosły ogromne stokrotki, a z trzecich dobiegał czyjś bardzo pewny głos.
– Czy to jest drzwiowe zoo? – zapytał Jednorożel, wystawiając głowę zza fioletowej framugi. – Bo jeśli tak, chcę bilet z brokatem.
– To raczej przejście – powiedziała Alicja, poprawiając niebieską sukienkę. – A przejścia zwykle prowadzą do miejsc, które czegoś potrzebują.
Simba poruszył uszami.
– Słyszę dziecięce głosy.
Wszyscy troje przeszli przez drzwi i znaleźli się w parku pełnym klonów. Przy drewnianym stoliku siedziała grupka dzieci. Przed nimi leżał wielki arkusz papieru z napisem: „Mapa naszego osiedla”. Były na nim domy, plac zabaw, biblioteka, piekarnia i staw, ale pośrodku widniała ogromna biała plama.
– Co się stało? – zapytał Simba łagodnie.
Dziewczynka w zielonej czapce westchnęła.
– Mamy zaznaczyć drogę do ogrodu społecznego, ale nie wiemy, którędy iść. Każdy chce wybrać inną trasę.
– Ja mówię: przez mostek! – zawołał chłopiec z rudym plecakiem.
– A ja: obok piekarni! – odpowiedziała jego koleżanka.
– A ja… – odezwał się cicho najmniejszy chłopiec, lecz zaraz schował dłonie pod stolik.
Jednorożel przyjrzał się mapie.
– Biała plama wygląda jak naleśnik bez dżemu. To poważna sprawa.
Dzieci zachichotały, nawet chłopiec, który milczał.
Alicja usiadła na trawie.
– W Krainie Czarów nauczyłam się, że kiedy jest za dużo odpowiedzi, dobrze najpierw znaleźć pytanie. Jakie pytanie powinna zadać wasza mapa?
Dzieci zastanowiły się chwilę.
– Która droga będzie najlepsza dla wszystkich? – powiedziała dziewczynka w zielonej czapce.
– Właśnie tak – uśmiechnęła się Alicja.
Simba obszedł stolik spokojnym krokiem.
– Zróbmy małą wyprawę. Nie po to, by udowodnić, kto ma rację. Po to, by zobaczyć.
Ruszyli razem. Najpierw sprawdzili drogę przez mostek. Była ładna, ale po deszczu na deskach zostawały kałuże. Potem poszli obok piekarni. Pachniało tam wspaniale, lecz chodnik był bardzo wąski i trudno było przejść obok siebie.
– A może moja droga? – mruknął nagle najmniejszy chłopiec.
Wszyscy się zatrzymali. Chłopiec nazywał się Olek. Wskazał ścieżkę wzdłuż niskiego żywopłotu.
– Jest trochę dłuższa – dodał. – Ale mija fontannę, ma szeroki chodnik i są tam ławki dla osób, które chcą odpocząć.
Przez moment Olek patrzył tylko na czubki własnych butów.
Simba podszedł bliżej i powiedział cicho:
– To była odważna rzecz: powiedzieć swój pomysł, kiedy głos chowa się gdzieś głęboko.
Olek podniósł wzrok. Na jego twarzy pojawił się mały, ostrożny uśmiech.
Jednorożel pobiegł sprawdzić ścieżkę, po czym wrócił, machając ogonem.
– Potwierdzam! Są ławki, fontanna i ani jednego nudnego krzaka. Jeden krzak wygląda nawet jak kanapka.
Dzieci poszły trasą Olka. Po drodze spotkały panią z wózkiem, dwóch młodszych chłopców na hulajnogach i dziadka, który odpoczywał na ławce. Każdy bez trudu mieścił się na szerokim chodniku.
W ogrodzie społecznym rosły pomidory, mięta i słoneczniki wysokie prawie jak Simba. Dzieci wróciły do stolika i narysowały trasę zieloną kredką. Przy fontannie dodały niebieskie kółko, a przy ławkach małe serduszka.
– Teraz mapa nie ma już białej plamy – powiedziała Alicja.
– Ma za to zieloną drogę i krzak-kanapkę – dodał Jednorożel.
Simba spojrzał na dzieci, które rozmawiały już spokojniej i dopisywały na mapie swoje pomysły.
– Najlepsza podróż zaczyna się czasem od tego, że ktoś odważy się powiedzieć: „Mam inną drogę”.
Kolorowe drzwi pojawiły się znów między klonami. Simba, Alicja i Jednorożel przeszli przez nie razem, a dzieci jeszcze długo patrzyły na swoją mapę, jak na skarb, który narysowały wspólnymi głosami.
Morał
Każdy pomysł warto spokojnie usłyszeć, także ten wypowiedziany cichym głosem. Wspólne rozwiązanie często pojawia się wtedy, gdy patrzymy na potrzeby wszystkich.
