Na obrazku widać uroczego królika w żółtej sukience, który z uśmiechem pcha taczki pełne nasion po kwiecistej ścieżce. Obok królika, w śród malowniczej scenerii ogrodu, przy płocie stoi sympatyczny jeżyk w kapeluszu, trzymając paczuszkę nasion. Ta bajkowa scena jest idealna jako ilustracja do opowieści na dobranoc dla dzieci w wieku 3-10 lat, rozgrzewając serca najmłodszych przed snem.

Króliczka Mela i taczka, która skrzypiała

Ciepła bajka dla dzieci o króliczce Meli, która ma rozwieźć nasiona na ogrodową wymianę, lecz wstydzi się skrzypiącej taczki. Dzięki spokojnej rozmowie i pomocy sąsiadów odkrywa, że warto nazwać swoje uczucie i zapytać, zanim uwierzy się w niepokojącą myśl. To wyciszająca opowieść o nieśmiałości, życzliwości i odwadze w małych sprawach.


Za ogrodami przy ulicy Nagietkowej znajdowały się małe działki. Rosły tam pomidory, fasola, mięta i słoneczniki tak wysokie, że zaglądały przez płot do sąsiadów.

Na jednej z działek mieszkała króliczka Mela. Miała miękkie, popielate futerko, jedno uszko lekko zagięte na końcu i bardzo lubiła porządkować nasiona. Dyniowe trzymała w lnianym woreczku, nagietkowe w pudełku po herbacie, a maleńkie nasiona maku w słoiczku z niebieską zakrętką.

Pewnego dnia pani Hania, która opiekowała się ogrodami, powiedziała:

– W sobotę urządzimy Sąsiedzką Wymianę Nasion. Czy zawieziesz do altanki paczuszki dla wszystkich?

Mela aż podskoczyła.

– Oczywiście!

Dostała małą zieloną taczkę. Była zgrabna, pojemna i miała czerwone kółko. Miała też jedną wadę.

Kiedy ruszała, mówiła:

– Skrzyp! Skrzyp! Skrzyp!

Mela spróbowała przejechać przez ścieżkę między grządkami.

– Skrzyp! Skrzyp!

Kaczki przy stawie podniosły głowy.

– O, słyszycie? – zachichotała jedna. – Ktoś wiezie skrzypiące skrzypce!

Mela poczuła, jak jej policzki robią się gorące pod futerkiem. Zatrzymała taczkę za krzakiem porzeczek.

„Może kaczki śmieją się ze mnie?” – pomyślała.

Nie chciała już iść do altanki. Paczuszki z nasionami leżały równo ułożone, a jednak Mela patrzyła na nie tak, jakby nagle zrobiły się bardzo ciężkie.

Wtedy obok przyszedł stary jeż Leon. Niósł trzy sznurki, dwa patyczki i kapelusz, który zawsze spadał mu na nos.

– Dzień dobry, Melo. Dlaczego twoja taczka odpoczywa za porzeczkami?

– Bo skrzypi – szepnęła króliczka. – A kiedy skrzypi, wszyscy patrzą.

Jeż Leon usiadł na płaskim kamieniu.

– To chyba jest uczucie, które nazywa się skrępowaniem – powiedział łagodnie. – Człowiek albo królik chciałby wtedy stać się malutki jak ziarenko koperku.

Mela kiwnęła głową.

– Co robić, kiedy ono przychodzi?

– Ja mam mały rytuał odwagi – odparł Leon. – Najpierw dotykam czegoś pewnego. Potem nazywam to, co czuję. A na końcu zadaję jedno proste pytanie.

Mela położyła łapkę na gładkiej rączce taczki.

– Czuję skrępowanie – powiedziała cicho.

Potem zebrała się na odwagę i wyszła zza porzeczek.

Kaczki nadal siedziały przy stawie. Mela przełknęła ślinę.

– Przepraszam – odezwała się. – Czy śmiałyście się ze mnie?

Kaczki aż przestały machać skrzydłami.

– Z ciebie? Skądże! – zawołała pierwsza. – Śmiałyśmy się z dźwięku. Jest taki zabawny, jak małe skrzypce na kółkach.

– Ale jeśli ci to przeszkadza, możemy pomóc – dodała druga.

Wkrótce przyszli też Leon, wiewiórka Ruda i pani Hania. Obejrzeli kółko taczki bardzo uważnie. Ruda przyniosła odrobinę miękkiego wosku z pracowni pszczół, a Leon przytrzymał oś.

– Gotowe – oznajmiła pani Hania.

Mela pchnęła taczkę.

– Skrzyp… – zaczęło kółko, ale zaraz umilkło.

– Teraz brzmi prawie jak myszka w kapciach! – zażartowała kaczka.

Tym razem Mela się uśmiechnęła.

Zawiozła paczuszki do altanki: fasolę dla pani Zosi, miętę dla piekarza, nagietki dla dzieci z sąsiedniego podwórka. Przy każdej paczuszce położyła małą karteczkę z rysunkiem rośliny.

Kiedy zaczęła się wymiana nasion, wszyscy podziwiali jej porządek.

– Jak wiedziałaś, gdzie co położyć? – zapytała mała dziewczynka w żółtej czapce.

Mela spojrzała na zieloną taczkę i odpowiedziała:

– Najpierw zrobiłam miejsce dla odrobiny odwagi. A potem już jakoś poszło.

Na działkach zaszeleściły liście. Nawet taczka stała spokojnie obok altanki, jakby była z siebie bardzo dumna.


Morał

Nie każda uwaga innych jest oceną nas samych. Gdy spokojnie nazwiemy swoje uczucie i zapytamy, łatwiej znaleźć pomoc oraz odzyskać pewność.

Be the first to write a review

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *