Na ilustracji widzimy urocze zwierzątka rozmawiające w malowniczym ogrodzie, co wprowadza atmosferę bajki na dobranoc dla dzieci w wieku 3-10 lat. Szop z torbą na ramieniu, bawiący się w parku kot oraz wiewiórka przyjaźnie obdarowują uśmiechami swoich przyjaciół. Otoczenie z fontanną w tle i zielonymi liśćmi tworzy idealne tło do opowieści przed snem, pomagając rodzicom w usypianiu swoich pociech.

Szop Rysio i parasol z liści

Ciepła bajka dla dzieci o szopie Rysiu, który pomaga przygotować w ogrodzie botanicznym parasol z opadłych liści. Podczas poszukiwań odkrywa, że każdy liść inaczej prowadzi wodę, a także uczy się, że piękno przyrody można podziwiać i wykorzystywać z troską, nie szkodząc roślinom.


W Ogrodzie Botanicznym pod Szklanym Wzgórzem mieszkał szop Rysio. Miał prążkowany ogon, bardzo zręczne łapki i niewielką torbę przewieszoną przez ramię.

W torbie nosił rzeczy znalezione na ścieżkach: piórko sójki, pustą łupinkę po orzechu, kawałek żółtej wstążki i pojedynczą rękawiczkę, która najwyraźniej wybrała się na spacer bez swojej pary.

– Każdy drobiazg ma swoją historię – mawiał Rysio. – Trzeba tylko dobrze się mu przyjrzeć.

Pewnego dnia pani Marta, ogrodniczka, przygotowywała przy stawie zielony kącik dla dzieci. Miały tam oglądać rośliny, które lubią wodę, i słuchać opowieści o wędrujących kroplach.

– Przydałby się nad ławką lekki parasol z liści – powiedziała. – Nie taki do noszenia w deszczu, tylko zielony dach, pod którym łatwiej będzie zauważyć, jak różne liście radzą sobie z wodą.

– Ja mogę znaleźć najpiękniejsze liście! – zawołał Rysio.

Ruszył między rabaty z torbą na ramieniu. Już po chwili zobaczył wielki, okrągły liść łopianu.

– Ten byłby idealny – szepnął i wyciągnął łapkę.

– Zatrzymaj się na moment – odezwała się pani Marta, która podlewała obok paprocie. – Ten liść nadal potrzebny jest roślinie. Zbiera wodę, daje cień i pomaga jej rosnąć.

Rysio cofnął łapkę.

– To skąd weźmiemy liście na parasol?

– Poszukamy tych, które już opadły, oraz gałązek przyciętych podczas pielęgnacji ogrodu – wyjaśniła ogrodniczka. – Wtedy zrobimy coś ładnego, nie odbierając niczego żywym roślinom.

Rysio poczuł ulgę. Taka wyprawa pasowała mu nawet bardziej. Można było szukać, porównywać i odkrywać.

Pod wielkim kasztanowcem znalazł liść szeroki jak mały wachlarz. Przy ścieżce leżał długi liść trawy ozdobnej, zwinięty jak zielona wstążka. A przy stawie unosił się na brzegu stary, twardy liść irysa.

Rysio układał znaleziska w równych grupach.

– Ten jest gładki – powiedział.

– A ten ma rowki – zauważyła kotka Mgiełka z oranżerii, która przyszła sprawdzić, co tak pilnie ogląda szop.

Rysio pochylił się nad liściem irysa. Rzeczywiście, od środka ku brzegom biegły cienkie linie.

– Może pokazują kroplom drogę? – zastanowił się.

Pani Marta uśmiechnęła się.

– Bardzo trafne spostrzeżenie. Liście bywają jak maleńkie dachy i rynny. Jedne pozwalają wodzie szybko spłynąć, inne zatrzymują ją na chwilę, a jeszcze inne kierują krople ku łodydze.

Rysio od tej chwili nie szukał już po prostu dużych liści. Szukał liści z ciekawymi pomysłami na wodę.

Znalazł jeden wygięty jak miseczka, drugi pokryty drobnymi włoskami i trzeci, po którym kropla potoczyła się szybko jak kulka po zjeżdżalni. Każdy oglądał z bliska, a potem kładł obok małej karteczki przygotowanej przez panią Martę.

Przez dwa dni mieszkańcy ogrodu zbierali wyłącznie opadłe liście oraz materiały z ogrodowych porządków. Wiewiórka Fruzia przyniosła lekkie, suche patyczki. Chrząszcz Borys wypatrzył kilka mocnych łodyżek. Pani Marta zamocowała je bezpiecznie nad ławką, a Rysio pomagał układać liście tak, by każdy był dobrze widoczny.

Na samym środku zawiesił żółtą wstążkę ze swojej torby.

– Po co ona tam? – zapytała Mgiełka.

– Żeby pokazać drogę do najciekawszego miejsca – odparł Rysio. – I żeby pamiętać, że znalezione rzeczy mogą dostać nowe zadanie.

Gdy dzieci przyszły do ogrodu, pani Marta nalała trochę wody do małej konewki. Ostrożnie polała nią każdy liść w zielonym parasolu.

Na szerokim liściu łopianu krople połączyły się w błyszczące kuleczki. Po liściu irysa spłynęły równymi ścieżkami. Z liścia trawy spadły szybko, jedna za drugą.

– Każdy liść robi to inaczej! – zawołała dziewczynka w czerwonych kaloszach.

Rysio wysunął się zza paproci.

– Bo każdy ma swój własny kształt i własne zadanie – powiedział. – A kiedy patrzy się uważnie, nawet zwykły liść potrafi opowiedzieć bardzo dużo.

Dzieci oglądały zielony parasol jeszcze długo. A Rysio wrócił później na ścieżkę z prawie pustą torbą, lecz głową pełną nowych pytań.

Tym razem nie zastanawiał się, co zabrać ze sobą.

Zastanawiał się, czego jeszcze może nauczyć go ogród.


Morał

Uważne patrzenie pomaga odkrywać niezwykłe rzeczy. Warto korzystać z darów przyrody tak, by dbać również o to, czego jeszcze potrzebują rośliny i zwierzęta.

Be the first to write a review

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *