Na obrazku znajdują się urocze postacie na rajskiej wyspie, które przeżywają niezwykłą przygodę pełną kolorowych kwiatów i tropikalnych krajobrazów, idealnych do bajek na dobranoc. Dzieci w łódce i przy samochodzie na słoneczny baterie promieniują radością i przygodą, tworząc doskonały temat opowieści do snu dla dzieci w wieku 3-10 lat. Ten magiczny krajobraz, pełen palm i malowniczych ścieżek, przeniesie małych słuchaczy w świat pełen marzeń i inspiracji przed snem.

Vaiana i Torretto w Wyścigu Trzech Prądów

Edukacyjno-przygodowa bajka dla dzieci o Vaianie, Torretcie i dziewczynce Lani, którzy biorą udział w wyścigu wymagającym sprytu, czytania mapy i współpracy. Podczas trzech różnych etapów odkrywają, że szybkość jest przydatna, ale uważność oraz zaufanie do drużyny prowadzą najpewniej.


Na wyspie Motunui wszyscy szykowali się do niezwykłego wydarzenia: Wyścigu Trzech Prądów. Nie był to zwyczajny wyścig. Trzeba było kolejno popłynąć małą łódką między bojami, przeprowadzić lekki wózek po ścieżce z kamieni i odnaleźć na wzgórzu trzy kolorowe chorągiewki według mapy.

Vaiana zgłosiła się od razu.

– Morze potrafi podpowiadać drogę – powiedziała, poprawiając warkocz.

Obok niej stanął Torretto, który przyjechał na wyspę ze swoim małym, cichym pojazdem na baterie słoneczne. Pojazd miał szerokie opony, żółtą flagę i dzwoneczek, który brzmiał: dzyń, dzyń.

– A koła też umieją dużo powiedzieć – oznajmił Torretto. – Zwłaszcza kiedy podskakują na nierównych kamieniach.

Do ich drużyny dołączyła Lani, dziewczynka z wyspy, która znała każdą ścieżkę między palmami. Trzymała mapę tak ostrożnie, jakby była skrzydłem motyla.

– Ja będę pilnować znaków – powiedziała cicho.

Torretto uśmiechnął się, lecz w duchu pomyślał, że najważniejsze będzie ruszyć szybko. Bardzo chciał, żeby jego pojazd dotarł do mety pierwszy. Przez kilka dni sprawdzał opony, czyścił panele słoneczne miękką szmatką i ćwiczył skręcanie między pachołkami.

W dniu wyścigu wszystkie drużyny ustawiły się przy zatoce. Starszy rybak Tui podniósł muszlę.

– Pamiętajcie! – zawołał. – W tym wyścigu liczy się nie tylko czas. Liczą się też uważne oczy, spokojne ręce i dobra drużyna.

Muszla zabrzmiała głęboko.

Vaiana odbiła od brzegu. Woda była jasna, ale prąd przy pierwszej boi próbował delikatnie obrócić łódkę w bok. Torretto wskazał na fale.

– Tam! Widzisz te krótkie zmarszczki? Tam woda płynie szybciej.

Vaiana przyjrzała się morzu i skinęła głową.

– Dobrze zauważyłeś.

Popłynęła nieco szerzej, wykorzystała łagodny prąd i minęła bojkę gładko jak ryba. Potem drugą i trzecią. Na brzegu Lani już czekała z wózkiem.

Druga część trasy prowadziła przez Kamienny Ogród. Torretto uruchomił pojazd, ale po kilku metrach zauważył, że jedno koło ślizga się na gładkich, okrągłych kamieniach.

– Gdybym pojechał szybciej, pewnie bym to pokonał – mruknął.

Lani spojrzała na mapę.

– Jest tu oznaczenie trzech kropek. To znaczy: wybierz ścieżkę z trzema płaskimi kamieniami.

– Ale jest dłuższa – odpowiedział Torretto.

Vaiana położyła dłoń na burcie łódki.

– Dłuższa droga nie zawsze zabiera więcej czasu. Czasem prowadzi pewniej.

Torretto zawahał się. Słyszał już, jak inne drużyny ruszają za nimi. Serce zabiło mu szybciej, lecz nie z pośpiechu, tylko z obawy, że przez jego decyzję drużyna zostanie w tyle.

Wtedy Lani podała mu małą chorągiewkę, którą znalazła przy mapie.

– Ja ci ufam – powiedziała.

To były tylko dwa słowa, ale Torretto poczuł, że są ważniejsze niż najgłośniejszy silnik. Zwolnił, skręcił na ścieżkę z płaskimi kamieniami i poprowadził pojazd ostrożnie. Dzyń, dzyń – odezwał się dzwoneczek, kiedy przejechali bez jednego poślizgu.

Na wzgórzu czekało ostatnie zadanie. Trzy chorągiewki ukryto przy drzewach, lecz mapa pokazywała tylko znaki: słońce, wiatr i kroplę.

– Słońce jest tam, gdzie cień palmy jest najkrótszy – powiedziała Vaiana.

– Wiatr zdradza trawa – dodał Torretto, patrząc, jak pochyla się w jedną stronę.

Lani długo wpatrywała się w mapę.

– A kropla… kropla jest przy źródełku pod skałą!

Pobiegli razem. Vaiana znalazła żółtą chorągiewkę przy słonecznej polanie, Torretto niebieską tam, gdzie wiatr poruszał wysoką trawą, a Lani dostrzegła zieloną obok maleńkiego źródełka.

Do mety dotarli nie pierwsi, lecz z szerokimi uśmiechami. Starszy Tui wręczył im wieniec z liści.

– Nagroda za najuważniejszą drużynę – oznajmił.

Torretto spojrzał na Vaianę i Lani.

– Następnym razem też chcę jechać szybko – przyznał. – Ale najpierw chcę wiedzieć, dokąd i z kim.

– To brzmi jak bardzo dobra droga – odparła Vaiana.

A żółty pojazd zadzwonił cichutko: dzyń, dzyń, jakby całkiem się z nią zgadzał.


Morał

Nie każdą drogę warto pokonać najszybciej. Gdy słucha się innych i działa razem, nawet trudne zadanie staje się dobrą przygodą.

Be the first to write a review

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *