W przytulnym pokoju dzieci tworzą kolorowe prace plastyczne z liści na drewnianym stole, promując kreatywność i zabawę. W otoczeniu ciepłych barw, widać kredki, kolorowe koraliki oraz jesienne liście, co idealnie wpisuje się w jesienny klimat bajek na dobranoc. Ta urokliwa scena inspirowana jest bajkami do snu dla dzieci w wieku 3-10 lat, które zapewniają relaksujący koniec dnia.

Hania i krzesło, które lubiło być potrzebne

Ciepła bajka dla dzieci o Hani, której podczas przygotowań do świetlicowego kiermaszu nic nie chce wyjść tak, jak planowała. Dzięki rozmowie ze Stasiem i odrobinie wyobraźni odkrywa, że niedoskonałe rzeczy także mogą być piękne i potrzebne. To spokojna opowieść o kreatywności, współpracy i nabieraniu pewności siebie.


W świetlicy przy ulicy Morelowej stało siedem małych krzeseł. Sześć było żółtych, a jedno zielone. Zielone miało na oparciu rysę w kształcie przecinka i lekko skrzypiało, kiedy ktoś siadał zbyt energicznie.

Hania zawsze wybierała właśnie je.

– To moje krzesło-przecinek – mówiła. – Jeszcze nie kończy zdania.

Pani Ela, która prowadziła świetlicę, uśmiechała się wtedy znad pudełka z kredkami.

Pewnego dnia dzieci miały przygotować kiermasz drobnych rzeczy na remont karmnika w parku. Nie chodziło o wielkie pieniądze ani wielkie plany. Każdy mógł zrobić coś małego: zakładkę do książki, papierowy kwiatek, obrazek albo woreczek pachnący suszoną miętą.

Hania umiała pięknie nawlekać koraliki. Robiła z nich bransoletki w kolorach jagód, liści i mandarynek. Ale tego dnia nic jej nie wychodziło.

Najpierw rozsypały jej się zielone koraliki. Potem sznurek zaplątał się w rękaw swetra. A gdy próbowała zrobić bransoletkę z niebieskich paciorków, jeden z nich potoczył się prosto pod szafkę.

– Nie będę nic sprzedawać – mruknęła Hania. – Moje rzeczy są jakieś krzywe.

Usiadła na zielonym krześle tak cicho, że nawet ono nie skrzypnęło.

Obok pracował Staś. Wyciął z kartonu trzydzieści dwa listki, ale każdy wyglądał trochę inaczej.

– Mój największy jest jak kapusta – powiedział zmartwiony.

– A ten ma dziurę – zauważyła Hania.

– Właśnie. To chyba najgorszy listek świata.

Hania spojrzała na swoje koraliki, potem na listki Stasia. Przez chwilę oboje milczeli.

Nagle zielone krzesło skrzypnęło: skrzyp.

– Może ono ma pomysł – szepnęła Hania.

Staś parsknął śmiechem.

– Krzesło?

– No co? Siedzi tu codziennie i wszystkiego słucha.

Hania podniosła listek z dziurą i przyłożyła go do okna. Światło przeszło przez mały otwór, zostawiając na stole jasną plamkę.

– Stasiu, to nie dziura. To miejsce na koralik!

Po chwili dzieci zrobiły zakładki z kartonowych listków. Przez każdą dziurkę przewlekały krótki sznureczek z jednym koralikiem. Listek-kapusta dostał koralik czerwony jak małe jabłko. Krzywy listek dostał trzy żółte, bo wyglądał, jakby tańczył.

– Te są lepsze niż zwykłe – powiedziała pani Ela, oglądając ich pracę. – Każda zakładka jest inna.

Hania poczuła, jak robi jej się ciepło w policzkach. Nie takie gorące jak wtedy, gdy człowiek się wstydzi. Raczej takie, jak po kubku kakao.

Na kiermaszu pierwsza zakładka sprzedała się pani z piekarni. Wybrała tę z listkiem-kapustą.

– Jest wesoła – powiedziała. – Będę nią zaznaczać przepisy na bułeczki.

Potem chłopiec w granatowej czapce kupił zakładkę z krzywym listkiem.

– Ta wygląda, jakby biegła – oznajmił.

Pod koniec kiermaszu zostały tylko dwie zakładki. Hania chciała jedną zatrzymać dla siebie, lecz zauważyła dziewczynkę, która długo oglądała stolik i nieśmiało chowała ręce w kieszeniach.

– Chcesz wybrać? – zapytała Hania.

Dziewczynka pokiwała głową.

– Tę z zielonym koralikiem.

– To dobry wybór – odparła Hania. – Zielony jest spokojny.

Gdy świetlica opustoszała, Hania postawiła zielone krzesło pod ścianą. Delikatnie przejechała palcem po rysie w kształcie przecinka.

– Dziękuję za pomysł – powiedziała cicho.

Krzesło, rzecz jasna, nic nie odpowiedziało.

Tylko skrzypnęło odrobinę.

Skrzyp.

Jakby mówiło: „To jeszcze nie koniec dobrych zdań”.


Morał

Nie wszystko musi być równe i idealne, żeby sprawić komuś radość. Czasem najlepszy pomysł pojawia się wtedy, gdy spokojnie spojrzymy na swoją pomyłkę.

Be the first to write a review

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *