Na ilustracji widzimy uroczą scenę w ogrodzie, gdzie starsza pani w towarzystwie myszy i jeża pielęgnuje warzywa, co idealnie wpisałoby się w bajki na dobranoc dla dzieci w wieku 3-10 lat. Mysza podlewa rośliny, a jeż dzierży pomidora, co tworzy ciepłą i przyjazną atmosferę odpowiednią do opowieści na sen. Ta bajkowa scena może inspirować dzieci do zainteresowania się naturą i ogrodnictwem, a jednocześnie zapewniać im spokojne sny.

Myszka Florcia i zgubiony guzik w ogrodzie

To spokojna bajka dla dzieci o małej myszce, która gubi ważny guzik i uczy się, że szukanie razem z kimś jest łatwiejsze niż w samotności. W ogrodzie pełnym mięty, fasolki i drobnych pomocnych gestów historia wspiera cierpliwość, współpracę i poczucie bezpieczeństwa.


W ogródku pani Emilki rosły grządki równo jak w zeszycie, a między nimi wiła się wąska ścieżka z drobnych kamyków. Z jednej strony pachniała mięta, z drugiej koper, a pod płotem stała mała ławka, na której można było odpocząć i posłuchać, jak wiatr miękko szura w gałęziach.

Tego dnia Myszka Florcia niosła koszyczek z fasolką i bardzo dbała, by żadna strączkowa łodyżka nie złamała się po drodze.

Florcia była maleńka, lecz miała wielkie serce do porządków. Miała też czerwony fartuszek w groszki, a do niego przyszyty okrągły, niebieski guzik. Taki ładny, że aż się chciało na niego patrzeć. Gdy Florcia schylała się przy grządkach, usłyszała ciche: pyk.

— Och! — szepnęła i od razu spojrzała na fartuszek.

Na miejscu guzika została tylko nitka.

Florcia rozejrzała się dookoła. Pod kamykiem nic. Pod liściem nic. W trawie też nic. Zrobiło się jej trochę smutno, bo guzik był prezentem od babci Sowy.

Wtedy spod dyni odezwał się cichy głos:

— Czy czegoś szukasz?

To był jeżyk Leon, który turlał jabłko większe od własnego nosa.

— Zgubiłam guzik — odpowiedziała Florcia. — Niebieski, okrągły, z jedną maleńką kropką pośrodku.

Leon postawił jabłko na ziemi i zmrużył oczy.

— O, to brzmi jak bardzo ważny guzik. Chodź, poszukamy razem.

I tak zaczęło się małe ogrodowe śledztwo. Florcia zaglądała pod konewkę, Leon podnosił suche listki, a spod krzaka porzeczek wysunęła się ślimaczyca pani Rózia.

— Jeśli to guzik, to może poturlał się w stronę ścieżki — powiedziała spokojnie. — Małe rzeczy lubią wędrować.

— A duże rzeczy lubią je potem szukać — mruknął Leon, ale tak łagodnie, że Florcia aż się uśmiechnęła.

Przeszli ścieżką do starej skrzynki na narzędzia. Potem obejrzeli brzeg beczki z deszczówką. Na końcu zajrzeli pod ławkę. Tam siedziała tylko przyzwoita cisza i kilka źdźbeł trawy.

— Nic — westchnęła Florcia.

— Jeszcze nie nic — poprawił ją Leon. — Jeszcze szukamy.

To było miłe zdanie. Florcia poczuła, że smutek robi się mniejszy, kiedy ktoś szuka razem z nią.

Nazajutrz przyszli do ogrodu z panią Emilką. Pani Emilka miała okulary na czubku nosa i koszyk pełen ziół.

— Guzik? — powtórzyła. — A jaki był?

— Niebieski — odpowiedziała Florcia. — Jak kawałek nieba, tylko mniejszy.

— Oho — powiedziała pani Emilka. — To trzeba spojrzeć tam, gdzie niebieskie rzeczy lubią odpoczywać.

— A gdzie lubią? — spytał Leon.

— Przy konewce, przy wiadrze, a czasem w ziemi, jeśli ktoś nie patrzył pod nogi.

Szukali więc dalej. I rzeczywiście, przy konewce Florcia zobaczyła coś błyszczącego. Najpierw tylko odrobinę. Potem więcej. W końcu znalazła swój guzik, przyklejony do mokrego listka mięty.

— Jest! — zawołała tak cicho, jak tylko umiała, a i tak zabrzmiało to jak dzwoneczek.

Leon klasnął łapkami.

— Wiedziałem, że rzeczy lubią się odnajdywać, kiedy nikt ich nie pogania.

Pani Emilka przysiadła na ławce i wyjęła z kieszeni igłę, nitkę oraz mały koszyczek z guzikami.

— Mam tu kilka zapasowych — powiedziała. — Ale ten twój będzie najładniejszy, bo wrócił z przygodą.

Wieczorem Florcia siedziała przy stole i trzymała fartuszek na kolanach. Pani Emilka przyszyła guzik mocno, a Leon podał jej kawałek czerwonej tasiemki na wzmocnienie.

— Teraz nie ucieknie — rzekł z dumą.

— A gdyby nawet — odparła Florcia — to już wiem, że nie trzeba szukać samotnie.

I to była bardzo dobra myśl. W małym ogrodzie, gdzie fasolka rosła prosto, a mięta pachniała od samego patrzenia, każdy wiedział, że zgubione rzeczy lubią się znajdować, kiedy obok stoi ktoś życzliwy. A potem wszystko wraca na swoje miejsce. Cicho. Porządnie. Bez pośpiechu.


Morał

Razem nawet mały kłopot robi się lżejszy.

Be the first to write a review

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *