To lekka, współczesna bajka z humorem i nutką ironii, bardzo bliska dziecięcej codzienności. Opowiada o kruku, który uwielbiał komplementy tak samo jak robienie selfie, i o sprytnym lisie, który doskonale wiedział, jak to wykorzystać. Historia w zabawny sposób pokazuje, że nie każde miłe słowo jest szczere. Bajka uczy ostrożności, samodzielnego myślenia i dystansu do pochwał.
W zielonym parku, pomiędzy huśtawkami a wielkim, starym dębem, mieszkał sobie Kruk Koko. Był czarny jak noc, błyszczący jak lakierowane buty i bardzo, ale to bardzo dumny ze swoich piór. Każdego ranka siadał na ulubionej gałęzi i robił sobie selfie, poprawiając skrzydłem fryzurę.
Pewnego dnia Koko znalazł coś absolutnie wspaniałego. Na trawie leżał ogromny, żółciutki, pachnący ser. Bez chwili wahania chwycił go w dziób i pofrunął na drzewo.
— Ooo, ale uczta — pomyślał z zadowoleniem, poprawiając się na gałęzi.
W tym samym czasie po parku spacerował Lis Liso. Był znany z tego, że miał zawsze gotowe zdanie na każdy temat i jeszcze lepszy plan na cudzy obiad. Gdy tylko zobaczył Koko z serem, jego oczy zabłysły sprytnie.
— No proszę — odezwał się słodkim głosem. — Czy to nie najsłynniejszy kruk w całym parku? Ten od najlepszych selfie?
Koko aż napuszył pióra z dumy. Chciał coś odpowiedzieć, ale mógł tylko mruknąć, bo dziób miał pełen sera.
— Twoje pióra błyszczą jak nowe okulary przeciwsłoneczne — ciągnął Lis. — A dziób… prawdziwe dzieło sztuki! Tylko jedno mnie nurtuje. Czy tak piękny ptak potrafi też cudownie śpiewać?
Koko nie miał co do tego żadnych wątpliwości. Owszem, jego śpiew przypominał trochę odkurzacz, który połknął gwizdek, ale przecież każdy artysta ma swój styl.
Uniósł więc głowę, rozłożył skrzydła i otworzył dziób.
W tej samej chwili ser poleciał w dół i wylądował prosto pod łapami Lisa.
— Dziękuję za koncert — powiedział Lis, zjadając ser z uśmiechem. — I pamiętaj, mistrzu, nie każdy komplement jest szczery.
Po czym pomachał ogonem i odszedł, pogwizdując wesoło.
Koko spojrzał w dół, potem na pusty dziób i westchnął.
— Dałem się nabrać jak małe pisklę — mruknął zawstydzony.
Po chwili jednak wyciągnął telefon, zerknął na swoje zdjęcie i uśmiechnął się lekko.
— Za to selfie wyszło świetnie — powiedział do siebie.
Od tamtej pory Kruk Koko słuchał pochwał uważniej. Wiedział już, że miłe słowa są przyjemne, ale jeszcze przyjemniej jest nie stracić sera.
Morał bajki
Nie każdy, kto cię chwali, ma dobre intencje. Warto myśleć samodzielnie i nie dać się zwieść samym komplementom.
