To wzruszająca, ciepła opowieść o adopcji, cierpliwości i przyjaźni, która rodzi się powoli. Bajka pokazuje dzieciom, że miłość to nie pośpiech, lecz uważność i troska, a nawet najbardziej nieśmiałe serce potrafi stać się bardzo odważne. Idealna historia do czytania przed snem, niosąca spokój i nadzieję.
W małym miasteczku, niedaleko zielonych pól i cichego lasu, stał azyl dla zwierząt. Mieszkały tam psy, które kiedyś się zgubiły albo zostały porzucone. Każdy z nich czekał na kogoś, kto spojrzy z życzliwością i powie: „chodź do domu”.
Pewnego słonecznego dnia do azylu przyszła dziewczynka o imieniu Lena razem z mamą. Lena od dawna marzyła o psie. Nie o byle jakim, lecz o takim, który zostanie jej prawdziwym przyjacielem.
W azylu było głośno. Psy szczekały, biegały, machały ogonami i próbowały zwrócić na siebie uwagę. Niektóre jednak siedziały cicho, jakby bały się nadziei. Wśród nich był mały, rudy piesek o łagodnych oczach. Siedział przy budzie, trochę z boku, i patrzył w dal, jakby uczył się cierpliwości.
Lena podeszła do niego bardzo ostrożnie. Uklękła, wyciągnęła rękę i szepnęła:
— Cześć. Nie musisz się bać.
Piesek powąchał jej dłoń i po chwili delikatnie poruszył ogonem. To wystarczyło.
— Nazwę cię Borys — uśmiechnęła się Lena.
Mama długo rozmawiała z pracownikami azylu, aż w końcu zapadła decyzja. Tego dnia Borys pojechał do nowego domu.
Na początku był bardzo ostrożny. Wszystko było inne: schody, zapachy, dźwięki. Nocami cicho popiskiwał. Lena siadała obok niego, głaskała go i mówiła spokojnym głosem, że nic złego się nie stanie. Dzień po dniu Borys uczył się, że jest bezpieczny.
Z czasem zaczął merdać ogonem, radośnie chlapać wodą z miski i chodzić z Leną na długie spacery.
Pewnego popołudnia dziewczynka wracała ze szkoły przez las. Potknęła się i skręciła kostkę. Bolało ją tak bardzo, że nie mogła wstać. Zaczęło się ściemniać.
Borys czekał przy furtce i coś było nie tak. Lena nie wracała. Choć las wciąż go trochę przerażał, piesek pobiegł w jego stronę. Serce mu biło szybko, ale biegł dalej.
Znalazł Lenę pod drzewem. Podbiegł, polizał ją po ręce i zaszczekał cicho, jakby mówił: „jestem tutaj”. Dziewczynka objęła go za szyję i razem, bardzo powoli, ruszyli w stronę domu.
Mama przywitała ich ze łzami w oczach.
— Mamy prawdziwego bohatera — powiedziała, patrząc na Borysa.
Od tego dnia wszyscy wiedzieli, że cierpliwość i miłość potrafią obudzić odwagę nawet w najbardziej nieśmiałym sercu. A Borys i Lena już zawsze trzymali się razem.
Morał bajki
Miłość, cierpliwość i zaufanie potrafią przemienić strach w odwagę, a samotność w prawdziwą przyjaźń.
