To ciepła i pełna humoru opowieść o traktorku, który nawet w trudnej sytuacji potrafił pomagać innym. Bajka pokazuje, że życzliwość, cierpliwość i dobre serce są ważniejsze niż idealnie działające maszyny. Historia jest spokojna, zabawna i bardzo przyjazna, idealna do czytania przed snem po dniu pełnym wrażeń. Uczy, że zawsze można zrobić coś dobrego, nawet gdy plany się komplikują.
Traktorek Otis był najsympatyczniejszym traktorkiem w całej okolicy. Miał czerwony lakier, wesoły klakson, który mówił „pip-pip”, i ogromną radość z pomagania wszystkim na farmie. Gdziekolwiek coś trzeba było przewieźć, podnieść albo naprawić, tam zaraz pojawiał się Otis.
Pewnego słonecznego poranka farmer oznajmił z uśmiechem:
— Otis, dziś jedziemy na targ. Zawieziemy warzywa i owoce. Będzie dużo ludzi, muzyka i mnóstwo atrakcji.
Otis aż zapiszczał z radości. Targ był jego ulubionym miejscem. Pachniał kukurydzą, słychać było śmiech dzieci, a stoiska mieniły się kolorami. Gdy tylko przyjechali, wszyscy witali Otisa jak starego przyjaciela.
Pomagał rozładowywać skrzynki, woził dzieci na krótkie przejażdżki i nawet zakręcił wesołe kółko w rytm muzyki. Cały targ śmiał się i klaskał.
Nagle jednak coś zasyczało i Otis stanął w miejscu. Okazało się, że w oponę wbił się zielony kaktus z dekoracji przy stoisku ogrodniczym.
— No to pięknie — westchnął Otis. — Przebiłem oponę.
Zadzwonił po swojego przyjaciela, lawetę Lolka z warsztatu. Lolek obiecał, że przyjedzie jak najszybciej, ale Otis musiał chwilę poczekać. Na szczęście na targu nawet czekanie mogło zamienić się w przygodę.
Nagle obok przebiegła kura, głośno gdacząc i uciekając sprzedawcy. Otis wystawił swoją przednią część, a kura sama wskoczyła do środka, uznając ją za bezpieczne schronienie. Sprzedawca był bardzo wdzięczny, a Otis tylko skromnie zapiszczał.
Chwilę później wiatr porwał kilka balonów ze stoiska z zabawkami. Dzieci zmartwiły się, ale Otis podjechał bliżej, uniósł wysięgnik i balony zaczepiły się o sznureczki, wracając do właścicieli.
Nie minęło dużo czasu, gdy ktoś zawołał, że kot utknął na dachu budki. Otis podjechał spokojnie i pozwolił kotu zsunąć się po swojej masce jak po zjeżdżalni. Kot bezpiecznie trafił do ramion właścicielki.
W końcu na targ wjechała żółta laweta Lolek, trąbiąc radośnie. Wymienił Otisowi oponę na nową, mocną i błyszczącą.
— Ty to zawsze znajdziesz sobie przygody — zaśmiał się Lolek.
Gdy Otis wracał na farmę, farmer poklepał go z dumą.
— Nawet z przebitą oponą pomogłeś dziś tylu osobom — powiedział.
Otis odpowiedział radosnym „pip-pip”, bo wiedział, że pomaganie innym to najlepsza część każdego dnia.
Morał bajki
Nawet gdy coś pójdzie nie po naszej myśli, zawsze możemy zrobić coś dobrego dla innych. Pomoc i życzliwość mają największą moc.
