To lekka, letnia bajka pełna humoru i rodzinnego ciepła. Opowiada o upalnym dniu, który miał przynieść ochłodę, a zamienił się w zabawną przygodę na basenie. Historia pokazuje dzieciom, że nie wszyscy muszą lubić to samo, a dobra zabawa to taka, w której każdy czuje się bezpiecznie i po swojemu. Idealna bajka do czytania przed snem w letni wieczór.
Był upalny letni dzień. Słońce świeciło tak mocno, że dachy domów aż parowały. Kotkom zrobiło się gorąco i wszystkim marzył się choć odrobina chłodu. Wtedy Mama Kotka wpadła na pomysł.
— Kochane dzieci, pójdziemy dziś na basen. Tam na pewno się ochłodzimy — powiedziała z uśmiechem.
Kocięta zapiszczały z radości, wyobrażając sobie pluskanie i zabawę. Ruszyli więc razem. Pierwsza szła Mama Kot, za nią Helenka, potem Mieszko, dalej Ewelinka, a na końcu Tata Kocur z ręcznikiem przewieszonym przez ramię.
Na basenie było gwarno i wesoło. Woda błyszczała w słońcu, dzieci śmiały się i chlapały. Tata Kocur spojrzał na basen i zawołał:
— No to hop!
I zanim ktokolwiek zdążył zaprotestować, wskoczył do wody z wielkim pluskiem. Woda rozbryzgnęła się na wszystkie strony i zmoczyła kotki stojące na brzegu.
— Miau! Ale zimne! — zapiszczała Ewelinka, otrzepując futerko.
— Aaaaa! Przecież my nie lubimy wody! — zawołała Helenka.
Kotki spojrzały na siebie i przypomniały sobie coś bardzo ważnego — koty wcale nie przepadają za kąpielami.
— Wskakujcie! — wołał Tata z basenu. — Woda jest świetna!
— Nieee! — odpowiedziały chórem kocięta i Mama Kotka.
Tata chlapał łapą, a Mama po chwili zaproponowała inne rozwiązanie.
— Nie musicie wchodzić do wody. Pobawimy się przy brodziku.
Kotki usiadły na brzegu i moczyły tylko łapki. Delikatnie chlapały się wodą, śmiejąc się, gdy krople pryskały im na noski. Nawet Ewelinka włożyła do wody ogonek, a Mieszko próbował złapać pływającą piłkę.
Tata Kocur pływał, nurkował i robił fikołki, ciesząc się basenem za wszystkich. Gdy w końcu wyszedł z wody, futro miał przyklejone do ciała i wyglądał bardzo zabawnie.
— Tatusiu, wyglądasz jak zmokła kura! — śmiały się kocięta.
— No cóż — zaśmiał się Tata — ktoś w tej rodzinie musi lubić basen!
Potrząsnął futrem i jeszcze raz ochlapał wszystkich, a śmiech nie miał końca.
Wieczorem, gdy wrócili do domu, Mama Kotka nalała świeżej wody do miski i powiedziała:
— I to nam dziś w zupełności wystarczy.
Kotki zamruczały z zadowoleniem, a Tata Kocur zasnął na ręczniku, chrapiąc radośnie po całym dniu zabawy.
Morał bajki
Nie wszyscy muszą lubić to samo, by dobrze się bawić. Najważniejsze to znaleźć sposób, który sprawi radość każdemu.
