Na obrazku dwoje dzieci stoi w tajemniczym lesie, trzymając telefon z komunikatem Brak sieci. Powodzenia!. Ich zaskoczone twarze wyrażają zdumienie i lekką zgrozę, co zachęca do kontynuowania przygody. Ta scena doskon

Jaś, Małgosia i Cukiernia U Babci Cyberi

To współczesna, zabawna bajka z nutką technologii i dużą dawką humoru. Opowiada o rodzeństwie, które zamiast okruszków chleba ma GPS, a zamiast chatki z piernika trafia do bardzo podejrzanej cukierni. Historia pokazuje, że spryt, współpraca i chłodna głowa są ważniejsze niż siła. Idealna bajka do czytania przed snem, która rozbawi dzieci i puści oko do rodziców.

W pewnym miasteczku, całkiem podobnym do twojego, mieszkali brat i siostra — Jaś i Małgosia. Oboje kochali gry, aplikacje i pizzę z podwójnym serem, a świat bez Wi-Fi uważali za miejsce dość podejrzane.

Ich tata często pracował poza domem, a macocha miała alergię na bałagan, hałas, śmiech i… dzieci. Najczęściej chodziła po domu z miną, jakby właśnie nadepnęła na klocek.

Pewnego dnia wysłała Jasia i Małgosię do lasu.
— Idźcie nazbierać jagód, grzybów albo czegokolwiek, co rośnie — mruknęła. — I nie wracajcie, dopóki nie skończę sprzątania.

Jaś uśmiechnął się pewnie.
— Spokojnie. Mamy telefon z GPS-em. Nie zgubimy się.

Niestety, las miał inne plany. Po kilku minutach zniknął zasięg, a telefon wyświetlił ponury komunikat o braku sieci. Drogi wyglądały tak samo, drzewa szeptały dziwnie, a dzieci zaczęły kręcić się w kółko.

Gdy już myśleli, że będą musieli nocować pod krzakiem, zobaczyli coś niezwykłego. Między drzewami stał kolorowy budynek z lizakami na ścianach, watą cukrową na dachu i świecącym napisem: Cukiernia U Babci Cyberi.

Zapach waniliowych pączków unosił się w powietrzu tak kusząco, że nogi same poniosły dzieci do przodu. Zanim zdążyli się zastanowić, chrupali żelki z okna i popcorn z parapetu.

Drzwi otworzyły się z sykiem, a na progu stanęła starsza pani z różowymi włosami, okularami VR na czole i fartuszkiem z napisem #SŁODKAŻYCIE.
— Wchodźcie, dzieciaczki — zapiszczała. — Nakarmię was tak, że będziecie okrągli jak pączki.

W środku było nowocześnie: tablety zamiast menu, roboty roznoszące desery i wielki piekarnik z panelem dotykowym. Babcia klikała coś na laptopie i uśmiechała się podejrzanie często.

Po chwili drzwi zamknęły się na kod.
— Teraz pomożecie mi zrobić największy deser świata — oznajmiła. — Muszę wygrać konkurs dla seniorów!

Jaś był zachwycony, ale Małgosia poczuła, że coś tu nie gra. Gdy babcia zajrzała do ogromnego piekarnika, dziewczynka zadziałała błyskawicznie. Zamknęła drzwiczki, włączyła chłodzenie i ustawiła hasło tak proste, że aż genialne.

— Jesteś jak haker — szepnął Jaś.
— Jestem starszą siostrą — poprawiła go Małgosia.

Roboty kuchenne, które okazały się bardzo miłe, wskazały dzieciom drogę do miasta. Jaś i Małgosia uciekli, oblepieni lukrem, ale szczęśliwi.

W domu tata przytulił ich tak mocno, że aż zapiszczały sprężyny kanapy. Nawet macocha mruknęła, że bez dzieci było za cicho.

A Jaś i Małgosia? Od tamtej pory zawsze nosili powerbank. Bo nigdy nie wiadomo, kiedy znowu trafi się cukiernia zbyt nowoczesna, by była bezpieczna.


Morał bajki

Nie wszystko, co wygląda słodko, jest dobre. Spryt, odwaga i współpraca zawsze pomagają znaleźć drogę do domu.

Be the first to write a review

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *