To zabawna i ciepła bajka o chłopcu, który miał niezwykły talent – potrafił krzyczeć głośniej niż ktokolwiek inny. Choć na początku sprawiało to same kłopoty, z czasem okazało się, że nawet największa wada może stać się wielką zaletą. Historia uczy, że każde dziecko ma w sobie coś wyjątkowego i że warto znaleźć dla siebie dobre miejsce. Idealna bajka do czytania przed snem z uśmiechem.
Był sobie chłopiec o imieniu Olek. Byłby zupełnie zwyczajny, gdyby nie to, że… nieustannie krzyczał!
Krzyczał rano i wieczorem, krzyczał przy obiedzie i w czasie zabawy. Krzyczał nawet we śnie! Jego krzyk był tak głośny, że aż sąsiadom uszy więdły.
Mama i Tata martwili się bardzo:
– „Co to będzie, jak Olek pójdzie do szkoły? Przecież pani nauczycielka nie da rady nic powiedzieć!”
Pewnego dnia przyszedł do nich specjalista od krzyków – pan doktor Krzyk. Był spokojny i miał długą brodę. Posłuchał Olka i tylko pokiwał głową:
– „Oj, to poważna sprawa. Spróbujmy najpierw dać mu smoczek. Jeśli nie pomoże, pomyślimy dalej.”
Wieczorem rodzice dali Olkowi smoczek. Przez chwilę było cicho… ale zaraz chłopiec tak wrzasnął, że smoczek aż wypadł! Potem spróbowali zatkać mu buzię korkiem od butelki, ale Olek krzyknął tak głośno, że korek wystrzelił przez okno jak rakieta.
Rodzice westchnęli.
– „Nic z tego… Co my teraz zrobimy?”
Następnego dnia do ich drzwi zapukała straż pożarna. Dowódca strażaków krzyczał:
– „Dostaliśmy zgłoszenie o pożarze! A to tylko… wasz syn?”
Spojrzał na Olka i nagle się uśmiechnął:
– „Mam pomysł! Co, jeśli Olek zostałby naszym strażakiem? Jego krzyk jest tak głośny, że świetnie zastąpi syrenę alarmową!”
Rodzice zgodzili się spróbować.
Od tego dnia Olek zamieszkał w remizie. Strażacy uczyli go biegać, wspinać się i gasić ogień. A ponieważ dużo ćwiczył, coraz mniej krzyczał – nie miał już na to siły.
Za to, kiedy w mieście wybuchał pożar, Olek ryczał jak prawdziwa syrena:
– „Auuuuwuuu! Pożaaaar!”
I wszyscy wiedzieli, że trzeba szybko biec na ratunek.
A żeby Olek miał trochę radości, strażacy pozwalali mu krzyczeć głośno w każdą pierwszą środę miesiąca – tak na próbę, jak prawdziwa syrena.
Od tej pory Olek już nikomu nie przeszkadzał. Znalazł swoje miejsce, a jego krzyk, zamiast kłopotem, stał się pomocą.
Morał bajki
Każdy ma w sobie coś wyjątkowego. Nawet to, co wydaje się wadą, może stać się wielką siłą, jeśli znajdzie się dla tego dobre miejsce.
