To spokojna, a jednocześnie pełna emocji opowieść o wycieczce, która nie poszła zgodnie z planem. Pokazuje, że nawet gdy pogoda i sytuacja nagle się zmieniają, najważniejsze są opanowanie, słuchanie dorosłych i wzajemna pomoc. Bajka w ciepły sposób uczy dzieci, że spokój i rozsądek potrafią zaprowadzić do bezpiecznego finału. Idealna historia do czytania przed snem.
W Pontypandy od samego rana było wyjątkowo ładnie. Słońce zaglądało w okna, a powietrze było takie świeże, że aż chciało się wyjść z domu. Strażak Sam założył czapkę, spojrzał w lustro i kiwnął do siebie głową.
— Gotowe. Możemy ruszać — powiedział spokojnie.
Dzieci od razu zasypały go pytaniami.
— Dokąd idziemy?
— Na wycieczkę. Do lasu i nad rzekę — odpowiedział Sam. — Ale bez biegania i bez wygłupów.
Norman aż podskoczył z radości.
— A ja będę odkrywcą!
— Odkrywcy też muszą słuchać — przypomniał Sam, uśmiechając się lekko.
W lesie było przyjemnie. Ptaki ćwierkały, drzewa szumiały, a ścieżka prowadziła ich coraz dalej od miasta. Nagle coś kapnęło.
— To chyba kropla — zauważyła Lily.
— Jedna kropla to jeszcze nie deszcz — mruknął Norman.
Po chwili jednak kropli było więcej, aż w końcu deszcz lunął na dobre. Sam spojrzał w niebo, a wtedy zadzwonił telefon.
— Sam! — wołał Elvis. — Rzeka wylała. W mieście jest pełno wody!
Sam schował telefon i spojrzał na dzieci.
— Spokojnie. Najpierw bezpieczeństwo. Zawsze.
Zdecydował, że pójdą na wzgórze, gdzie było sucho i bezpiecznie. Dzieci posłuchały bez marudzenia. Sam policzył wszystkich dokładnie i odetchnął z ulgą.
Z góry widać było zalane ulice Pontypandy. Dzieci patrzyły w ciszy.
— Damy radę — powiedział Sam pewnym głosem. — Zawsze dajemy.
Helikopter zabrał dzieci w bezpieczne miejsce, a Sam ruszył do pracy. W mieście strażacy pomagali mieszkańcom, ratowali zwierzęta, nosili worki z piaskiem i uspokajali każdego, kto się bał. Nawet Norman znalazł coś do zrobienia i podał ręcznik przemokniętemu sąsiadowi.
Gdy deszcz w końcu ustał, na niebie pojawiła się tęcza. Wieczorem wszyscy jedli ciepłą zupę i opowiadali sobie, co zapamiętali z tego dnia.
— To była dziwna wycieczka — stwierdziła Sarah.
— Ale dobra — dodał Norman. — Bo nikt nie panikował.
Sam uśmiechnął się z dumą.
Morał bajki
W trudnych chwilach najważniejsze są spokój, rozsądek i umiejętność słuchania. Pomagać może każdy, kto myśli i nie wpada w panikę.
