Czarująca ilustracja przedstawia urocze kotki, które bawią się na wesołym miasteczku, idealnym miejscu na bajki na dobranoc dla dzieci w wieku 3-10 lat. Obrazek tętni radością i przygodą, przynosząc na myśl niez

Kocia rodzinka w wesołym miasteczku i tata, który poleciał za wysoko

To wesoła, pełna humoru bajka o rodzinnej wyprawie do wesołego miasteczka, która niespodziewanie zamienia się w bardzo zabawną przygodę. Opowieść pokazuje, że czasem ciekawość potrafi zaprowadzić nas w naprawdę śmieszne sytuacje, a rodzinny śmiech pomaga nawet wtedy, gdy coś pójdzie nie tak. Idealna historia do czytania przed snem z szerokim uśmiechem.


Była niedziela i do miasteczka przyjechało ogromne wesołe miasteczko. Z daleka było widać kolorowe karuzele, wysoki diabelski młyn i stoiska pełne słodkich zapachów.

— Kochane dzieci, dziś idziemy się bawić — zawołała Mama Kotka.

Kocięta aż zapiszczały z radości. Pierwsza pobiegła Helenka, za nią Mieszko, dalej Ewelinka, potem Mama, a na końcu…

— Mamo! — wołała Helenka. — Taty znowu nie ma!

Mama rozejrzała się uważnie. I wtedy usłyszeli głośne:
— Łaaa!

Okazało się, że Tata Kocur przez przypadek usiadł na karuzeli łańcuchowej. Zanim zdążył zejść, karuzela ruszyła z impetem. Kółko za kółkiem kręciła się coraz szybciej, a Tata fruwał na łańcuchu jak ogromny, puszysty latający kocur. Ogon miał sztywny, łapki rozłożone, a wąsy powiewały na wietrze.

— Ratunku! — miauczał. — To zdecydowanie za wysoko dla kota!

Kocięta klaskały i śmiały się tak głośno, że aż przechodnie zatrzymywali się z rozbawieniem.

Karuzela zrobiła jeszcze jedno kółko i nagle… hyc! Tata wyleciał prosto w stronę stoiska z watą cukrową.

PLASK!

Wpadł do wielkiej misy, w której kręciła się różowa wata. Gdy w końcu się z niej wydostał, wyglądał jak ogromna, puszysta cukrowa kulka.

— Tatooo! — piszczała Ewelinka. — Jesteś największą watą cukrową na świecie!
— I pachniesz truskawkowo — dodał Mieszko, oblizując wąsy.

— O nie, dzieci — zawołała Mama Kotka. — Nie wolno jeść taty!

Tata próbował się otrzepać, ale wata kleiła się do futra. Cała rodzina śmiała się do łez. Na szczęście pan ze stoiska pomógł Tacie się oczyścić.

— Już nigdy nie wsiadam na żadną karuzelę — mruknął Tata. — No… chyba że na taką z rybami.

Po tej przygodzie wszyscy wybrali spokojniejszą atrakcję. Na diabelskim młynie Tata siedział bardzo grzecznie, choć ogon drżał mu jeszcze trochę ze strachu.

I tak zakończyła się ich pełna śmiechu przygoda w wesołym miasteczku.


Morał bajki

Ciekawość bywa zabawna, ale warto zachować ostrożność. A gdy coś pójdzie nie tak, śmiech i bliskość rodziny potrafią wszystko naprawić.

 

Be the first to write a review

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *