To ciepła, letnia opowieść o rodzinnej wyprawie do lasu, pełna humoru, śmiechu i małych niespodzianek. Bajka pokazuje dzieciom, że wspólne spacery to nie tylko przygoda, ale też nauka uważności i bycia razem. Idealna historia do wyciszenia przed snem, pachnąca lasem, jagodami i spokojem
Było ciepłe, letnie popołudnie. Słońce świeciło wysoko, ale w lesie panował przyjemny chłód, a powietrze pachniało żywicą i jagodami. Mama Kotka postanowiła zabrać całą rodzinę na spacer między drzewami.
— Kochane dzieci, pamiętajcie — w lesie trzeba chodzić grzecznie i nie wolno się rozbiegać — pouczyła spokojnie.
Pierwsza ruszyła Mama Kot, za nią czarna Helenka, potem biały Mieszko, dalej mała Ewelinka, a na końcu…
— Mamo! — zapiszczała Helenka. — Taty znowu tu nie ma!
Mama westchnęła i spojrzała w górę. Na gałęzi sosny wisiał Tata Kocur, zwisając jak wielki, puszysty nietoperz.
— Tatusiu, co ty wyprawiasz? — zawołała Mama.
— Chciałem sprawdzić, czy z tej gałęzi widać cały las… ale trochę się zaklinowałem — odpowiedział Tata, machając łapą.
— Lepiej już wracaj na ziemię, zanim zainteresuje się tobą dzięcioł — mruknęła Mama.
Kocięta piszczały ze śmiechu, gdy Tata w końcu zeskoczył na miękką ściółkę.
Ruszyli dalej. Po chwili Mieszko wypatrzył krzaczek pełen jagód.
— Mogę spróbować? — zapytał z nadzieją.
— Jedną albo dwie, ale nie umaż całego futerka — zgodziła się Mama.
Niestety, zanim ktokolwiek zdążył zareagować, Tata Kocur miał już pyszczek cały fioletowy.
— To tylko degustacja — tłumaczył się, oblizując wąsy.
Mama machnęła ogonem, udając złość, a kocięta chichotały radośnie.
Nagle z krzaków dobiegło ciche chrumkanie.
— Co to było, mamo? — szepnęła Ewelinka.
Z zarośli wyszedł mały dziczek, spojrzał na kotki, zakręcił ogonkiem i pobiegł dalej.
— Och, jak ja się przestraszyłam — westchnęła Helenka.
— Las jest pełen niespodzianek — powiedziała Mama Kotka. — Ale gdy jesteśmy razem, nie ma się czego bać.
Po chwili dotarli na polanę. Tata Kocur rozciągnął się na trawie i niemal od razu zaczął przysypiać.
— Mamo, tata zasypia — zapiszczała Ewelinka.
— No dobrze — uśmiechnęła się Mama. — Odpoczniemy chwilkę.
Cała rodzina wtuliła się w siebie, mrucząc cicho w ciepłym słońcu. Gdy dzień zaczął się chylić ku końcowi, Mama obudziła wszystkich i ruszyli w drogę powrotną — zmęczeni, trochę brudni od jagód, ale bardzo szczęśliwi.
Morał bajki
Wspólne chwile spędzone razem są najpiękniejszą przygodą, a bliskość rodziny sprawia, że nawet niespodzianki w lesie nie są straszne.
