To ciepła, jesienna opowieść o wędrówce gęsi do ciepłych krajów i o młodej gąsce, która bardzo chciała być najlepsza. Bajka ma spokojny rytm, dużo przyrody i delikatny humor, dzięki czemu świetnie nadaje się do czytania przed snem. Uczy, że każdy ma swoje miejsce, a prawdziwa siła nie zawsze polega na byciu pierwszym. To historia o współpracy, trosce i mądrości płynącej ze wspólnej drogi.
Jesienią w lesie robiło się coraz chłodniej. Drzewa szeptały między sobą, zrzucając liście jak kolorowe listy do ziemi, a powietrze pachniało wilgocią i nadchodzącą zimą. Zwierzęta miały pełne łapki roboty: jedne gromadziły zapasy, inne porządkowały norki, a ptaki szykowały się do najdłuższej podróży w roku.
Wśród nich było stado gęsi, którym przewodziła Matylda — gęś mądra, doświadczona i spokojna jak jesienne słońce. Znała drogę na południe, wiedziała, kiedy odpocząć i kiedy ruszyć dalej. A w stadzie była też Tolcia — młoda gąska o silnych skrzydłach i sercu pełnym ambicji. Latała szybko i wysoko, czasem aż za bardzo wierząc w swoje możliwości.
Pewnego chłodnego poranka Matylda uniosła głowę i zawołała donośnym głosem:
— Gąski, czas w drogę! Ustawiamy się do lotu!
Stado posłusznie ułożyło się w piękną formację przypominającą literę „V”. Każda gęś zajęła swoje miejsce, bo tak leciało się najlżej i najbezpieczniej. Tolcia znalazła się na końcu szeregu i skrzywiła dzióbek.
— Dlaczego zawsze tu? — pomyślała. — Przecież mogłabym lecieć z przodu, jestem taka szybka!
Kiedy wzbiły się w powietrze, Tolcia nie wytrzymała długo. Wiatr świszczał w piórach, słońce migotało między chmurami, a ona jedna postanowiła pokazać, co potrafi. Zaczęła wyprzedzać kolejne gęsi, aż znalazła się tuż obok Matyldy.
— Widzisz? — zawołała z dumą. — Mogę prowadzić!
Wtedy właśnie wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Silny podmuch wiatru uderzył nagle w rozbitą formację. Tolcia, pozbawiona ochrony stada, zachwiała się, zakręciła w powietrzu i z cichym piskiem opadła na zieloną polanę.
Skrzydełko bolało ją bardzo. Leżała przestraszona i zawstydzona, gdy po chwili obok niej wylądowało całe stado. Matylda podeszła pierwsza i spojrzała na Tolcię z troską.
— Nic ci się nie stało?
— Chciałam tylko być najlepsza… — wyszeptała gąska.
Matylda uśmiechnęła się łagodnie.
— Nie trzeba być pierwszym, żeby być ważnym. W stadzie każde miejsce ma sens.
Gęsi otoczyły Tolcię, osłaniając ją od wiatru. Dwie silniejsze podtrzymywały ją pod skrzydła, inne leciały bliżej, by dodać jej odwagi. I tak, wolniej, ale razem, ruszyły dalej w drogę.
Do ciepłych krajów dotarły wieczorem. Tolcia odpoczywała w miękkiej trawie, a jej skrzydełko miało się coraz lepiej. Patrzyła na stado z wdzięcznością i wiedziała już, że prawdziwa siła nie zawsze leci na samym przodzie.
Morał bajki
Każdy w grupie jest ważny, niezależnie od miejsca, które zajmuje. Prawdziwa siła rodzi się ze współpracy i wzajemnej pomocy.

Cześć, to jest komentarz.
Aby zapoznać się z moderowaniem, edycją i usuwaniem komentarzy, należy odwiedzić ekran komentarzy w kokpicie.
Awatary komentujących pochodzą z Gravatara.